We Francji nikt bezdomnego nie zapyta skąd pochodzi i czy przebywa w tym kraju legalnie. W każdej noclegowni może liczyć na ciepły posiłek, nocleg, koc a nawet ubranie. Bezdomni nie są szykanowani, a organizacje społeczne starają się wymóc na władzach otwierania większej ilości noclegowni. Jednocześnie działacze społeczni głośno protestowali przeciwko rządowemu pomysłowi przymusowego odwożenia bezdomnych w mroźne noce do noclegowni.
Także w Niemczech każdy potrzebujący otrzyma wsparcie. Noclegownie przyjmą każdego - nawet nielegalnego imigranta i nikt nie będzie sprawdzał dokumentów. Według oficjalnych szacunków nawet 40% bezdomnych w Niemczech to Polacy - informuje Deutsche Welle. Poza ciepłym posiłkiem, kocem i ubraniami bezdomni mogą także liczyć na darmową, podstawową pomoc medyczną. Przyjmowani są wszyscy bez wyjątku - nawet pod wpływem alkoholu. Zima w tym roku w Niemczech jest ciężka i noclegownie są przepełnione, ale mimo to, jak zapewniają pracownicy socjalni, nikt nie zostanie bez pomocy.
Natomiast w Austrii do państwowych noclegowni nielegalni imigranci nie mają wstępu. Bezdomni imigranci są pozostawieni praktycznie sami sobie - ewentualnie muszą szukać noclegowni Caritasu - tam nikt nie sprawdza dokumentów, ale jest ich niewiele. - Nikt nie może zamarznąć na ulicy, bez względu na to skąd pochodzi - powiedział "Die Presse" Alexander Bodmann, sekretarz generalny Caritas, archidiecezji wiedeńskiej.
Caritas zdecydował się na przyjecie większej liczby bezdomnych, po tym jak władze zlikwidowały nielegalną noclegownię na terenie wiedeńskiego uniwersytetu. W jednej z auli studenci zorganizowali pomoc dla potrzebujących, po tym jak do Wiednia dotarła ostra zima.
We Włoszech bezdomni Polacy zazwyczaj nie mają większych problemów - zimy są lekkie a przenocować można w przejściach podziemnych, tunelach czy na dworcach. Jednak w tym roku zima zaskoczyła rzymian - pada śnieg a temperatura spada poniżej zera i bezdomni są zmuszeni do szukania ciepłych noclegowni.
Polscy bezdomni imigranci spotykają się najczęściej na Piazza Venezia. Wielu woli jednak nie korzystać z noclegowni Caritasu, gdzie jest zakaz picia alkoholu i wolą nocować w parkach, "pod palmą". Myją się w fontannach a czasem korzystają z miejskich łaźni. Większość nie może wrócić do kraju - jedni nie mają, do kogo a drudzy boją się upokorzenia. Tym bardziej, że jak opowiadają "Nowej Trybunie Opolskiej" Włosi są hojni - dają pieniądze, jedzenie i raczej nie prześladują żebrzących. Ale zdarzają się też tragedie - w styczniu tego roku 30-letni bezdomny Polak, śpiący na dworcu kolejowym San Pietro w Rzymie, został oblany benzyną, a następnie podpalony i w ciężkim stanie trafił do szpitala - poinformował dziennik "Corriere della Sera".
Z oficjalnych danych wynika, że już od kilku lat w Hiszpanii połowa bezdomnych, korzystających zima z noclegowni, to Polacy. Większość z nich przyjechała do Hiszpanii do pracy. Jednak wielu straciło ją wraz z nadejściem kryzysu i wylądowało na ulicy. Nie chcą wracać do kraju, bo liczą, że kryzys minie i znów będą mogli pracować.
TAGI:
pomoc
bezdomni
polacy
noclegownia
caritas
imigranci