Polak wodzem indiańskiego plemienia

  USA


Magazyn Polonia - Miesięcznik Niezależny, dodano: 2009-10-19 (09:22)

DrukujAAA

Brzmi to jak powiastka wymyślona przez fantastę. Jednak jest to historia prawdziwa. A wydarzyła się dokładnie 88 lat temu w małej miejscowości Cross Village, w północnej części stanu Michigan, nad jeziorem o tej samej nazwie.

Aby jednak ta historia mogła się wydarzyć w Ameryce, niemal trzydzieści lat wcześniej musiało zaistnieć inne wydarzenie w dalekiej Polsce. W roku 1887 we wsi Kamionka na Rzeszowszczyźnie przyszedł na świat chłopiec. Ochrzczono go imieniem Stanisław, bo imię to nosili od wieków w Polsce ludzie wielcy i szlachetni, a nawet osoba uznana za świętą.

Chyba wolą Boga i ten chłopiec od wczesnej młodości został obdarzony szlachetnym sercem, umiłowaniem przyrody i zapałem do pracy, a w wieku dojrzałym – jeszcze słuszną posturą i siłą fizyczną. Wyrosło więc chłopię na młodzieńca, który nie lubił bezmyślnych zabaw i uciech, a wolał w samotności czytać wszystko, co mu wpadło do rąk lub tymi rękoma majsterkować. Za surowiec do majsterkowania służyło mu drewno. I nie dziw, że mając 21 lat skonstruował drewniany rower, na którym w roku 1910 pojechał z Sędziszowa aż do Lwowa, by tam zaprezentować swój pojazd w konkursie technicznym, uzyskując drugą nagrodę i dyplom cesarski. Potem przez dwa lata wytrwale pracował nad konstrukcją koła młyńskiego, poruszanego przez przesypujący się piasek. Ale galicyjska bieda zbyt często zaglądała w okno ubogiego domu, nie pozwalając na realizowanie twórczych planów i zaspokajanie szlachetnych ambicji. Nie było już innego wyjścia dla Stanisława, jak w wieku 25 lat, szukać chleba na obczyźnie...

I tak się stało w roku 1912, a tą obczyzną była Ameryka. Los rzucił go w zamęt wielkich miast: Nowego Jorku, Buffalo, Chicago, Detroit – do codziennej żmudnej harówki w fabryce włókienniczej, hucie, rzeźni i w fabryce samochodów. Troska o byt własny i poczucie obowiązku niesienia pomocy rodzinie w biednym kraju kazała mu zapomnieć o zamiłowaniach i marzeniach. Umiłowany wiejski pejzaż widywał tylko w niespokojnych snach. Ale już po przebudzeniu, od świtu trzeba było wprzęgać się w kierat mozolnej pracy, zabierającej każdą minutę, dzień, miesiąc, rok, lata...

I nagle, w jednej chwili odczuł, że musi to zmienić – wyrwać się z fabrycznych murów pełnych zgrzytów, huku i chaosu, uciec w wolną przestrzeń pól, łąk i lasów, w ciszę zakłócaną tylko miłym dla ucha gwarem ptaków, poszumem drzew i szeptem płynącej wartko wody... A był to już rok 1921. Słyszał opowieści, że jest i taka Ameryka, że żyją w niej dawni jej włodarze – Indianie. I nie zastanawiał się długo, zwłaszcza że nie miał już obowiązków wobec rodziców pozostawionych w ojczyźnie, bowiem ci odeszli na wieczny spoczynek. Ruszył więc Stanisław na północ stanu Michigan, jak najdalej od zatłoczonego, hałaśliwego Detroit... I na krańcach tego stanu odnalazł to, co podświadomie wytyczało mu cel jego długiej wędrówki: małą, ubogą osadę indiańską szczepu Ottawa, położoną nad jeziorem Michigan, nazywaną przez Indian Waw-go-naw-ki-sa, a przez białych: Cross Village. Ale ci biali pojawiali się tu rzadko, tylko przejazdem i to głównie w celach handlowych.

Pierwszym, który postanowił zatrzymać się tu dłużej był Stanisław. Indianie nie okazywali mu wrogości, ale też nie kwapili się do obdarzania go swoją przyjaźnią. Dlatego znalazł sobie miejsce na uboczu, z dala od nich, na dziko zalesionej skarpie jeziora, gdzie zbudował szałas, powoli przekształcając go w mały domek. Dzięki zaoszczędzonym pieniądzom, przy skromnym bytowaniu, mógł sobie przez długi czas pozwolić na zapomnienie o pracy zarobkowej i całkowicie oddać się obcowaniu z piękną, przyjazną człowiekowi naturą, która splatała tu błękit nieba ze szmaragdowymi wodami jeziora i zielenią lasów. Wprawdzie był to obraz natury odmienny od jego rodzinnych stron, ale wystarczyło przymknąć oczy, by poczuć zapach ziół i kwiatów i usłyszeć szum drzew podobny do tamtych z okolic Kamionki. Te odczucia przerywał tylko jazgotliwy pisk mew, wzlatujących wysoko nad skarpę jeziora, uświadamiając mu, że nie jest w Galicji, bo gdzieżby tam wypatrywać mew...

Wiele godzin każdego dnia poświęcał Stanisław na wędrówki wzdłuż brzegu jeziora. A kąpały się w nim nie tylko promienie słońca i żółty piasek poprzetykany kamieniami, ale też konary, gałęzie i korzenie drzew podmytych przez fale lub zwalonych do wody siłą podmuchu wiatrów. I chyba Bóg obserwował go w tych wędrówkach, bo nagle kazał mu zatrzymać się i pozwolił dostrzec w tych gałęziach i korzeniach coś, czego nie dostrzega przeciętny człowiek: kształty wężów, sylwetki zwierząt, głowy ludzi i ptaków, a nawet zarysy czegoś abstrakcyjnego, co samo w sobie stanowiło jakieś nieokreślone piękno. I tchnął w niego artystyczny instynkt i talent tworzenia. Stanisław – jakby nie chcąc zawieść dobroci Stwórcy – z ogromnym zapałem zabrał się do wydobywania z wody lub szukania w gęstwinach dzikich lasów fantastycznych elementów drzew, z których tylko sobie wiadomym sposobem potrafił wyczarować dzieło sztuki. A te jego dzieła szybko się mnożyły, tworząc coraz bogatszą galerię. Galerię na leśnej polanie. Nie trzeba było długo czekać, żeby odkryli ją Indianie – wzbudziła ich podziw i uznanie dla białego człowieka. To zbliżyło ich do Stanisława. A że miał on też wszczepiony przez Boga szacunek i dobroć dla ludzi, a także i głębokie przekonanie, że wszyscy na tej ziemi są sobie równi – niezależnie od tego jakimi zostali stworzeni i jaką rolę każe spełniać im życie – więc uznał za swój obowiązek pomagać najbiedniejszym mieszkańcom osady, uczyć ich i nawet leczyć. Zaowocowało to wzajemnym zaufaniem i wielką przyjaźnią.

1 2 z 2 następna


TAGI:  kultura  polak  historia  usa  polonia 

oceń
0
0
Podziel się
zobacz ranking


Opinie

Ocena: 0 [0]
~Słowianin [2009-10-19 11:53]

Autor obraża Polaków
"(...)sławiąc też wyjątkowego artystę i Polaka." To kim był Pan Stanisłąw jak nie Polakiem?? To Polak nie może być artystą?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Podatnik [2009-10-19 11:51]

Przewodniczącym gminy zydowskiej jest też Polak Piotr Kadik. Trudno znależć Polaka w sejmie i rządzie bo wszystko zajęte przez koczowników chazarskich. Adminstracja wszystkich szczebli też niestety czosnkowo-cebulowa, skutki widać.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ian [2009-10-19 10:39]

czy już wtedy miali takich rządzących-
że młodzi,zdolni musieli wyjeżdżać za chlebem.Czy to już jest naszą tradycją i znakiem rozpoznawczym?Czyli,że obecni uczą się przeszłości a nie przyszłości.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~POlak:( [2009-10-19 11:47]

Też chciałem
miałem plan wybudowania sobie domu w taki własnie sposób, lecz na nasz klimat, niestety Urzędnicy nie zgodzili sie, albo zapłace 20tyś za zatwierdzenie projektu i nadzór budowlany albo zrobią mi sprawe za samowolke budowlana, a co ich obchodzi jak bede mieszkał, w Irlandii sa piękne małe skromne i zaciszne domki z kamieni i mieszkają ta w nich kto chce jak chce i gdzie chce. POpieprzona biurokracja i wpieprzanie sie do cudzych marzeń.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~modrzep [2009-10-19 10:12]

Nie Bóg go natchnął tylko Manitou
j.w.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kinol [2009-10-19 11:26]

?
Myślałem że to chodzi o mówiącego do reki :)))

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Olo [2009-10-19 11:24]

Cejrowski w wyborach też ma szansę na wodza Indian
w Amazoni.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Nicko [2009-10-19 11:22]

Piękna opowieść , szkoda ,
że polacy nie osiedlali się w odludnych rejonach Ameryki , byśmy mieli kolonię.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~AZTEK [2009-10-19 11:21]

KTO POMYŚLAŁ O NASZYM DONALDINIO!
Słońce Peru będzie szefem nad szefami.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~AZTEK [2009-10-19 11:21]

KTO POMYŚLAŁ O NASZYM DONALDINIO!
Słońce Peru będzie szefem nad szefami.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
Megi 38 [2009-10-19 11:19]

Super chata
Artykul jest bardzo sympatycznie napisany ,wciagnal mnie ,weszlam na stronke w wyszukiwarce wpisalam Legs Inn najpierw na obrazy a pozniej juz na historie chaty i pana Stanislawa ,przepiekne ,mozna byc dumnym z polaka

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zed100 [2009-10-19 10:38]

Wpisalem jego imie na Google, i wiecie co ? Stanisław Smolak jest w Krajowym Rejestrze Sądowym... HeHe

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~macmac [2009-10-19 11:08]

x
Bardzo fajnie napisane !!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zebra724@wp.pl [2009-10-19 11:07]

Szkoda, że nie pokazali zdjęcia tej budowli

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Puma [2009-10-19 10:55]

Ryszard Kos walczył po stronie Indian lecz nie był ich wodzem

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Irbis [2009-10-19 10:16]

To nie jest pierwszy ani jedyny przypadek ....
gdy Polak zostal wodzem Indian ..W 18 w. takze pewien Polak (Ryszard .. i tu nie pamietam nazwiska) zostal pzyjacielem Indian i walczyl po ich stronie... Najlepiej obrauje to ksiązka temu poswiecona "Tamcumeh" (to nazwa wybitnego idnianskiego wojownika i wodza ...Tamcumeh = Skacząca puma ..

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~PM [2009-10-19 10:58]

TONI HALIK-PRAWDZIWY WODZ
PRAWDZIWYM WODZEM TO BYL TONY HALIK-NAJEZDZAL, EKSPLOROWAL I CIAGLE PALIL FAJKE ;)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~loo [2009-10-19 10:52]

aaaaaaaaa
a ja "myślałem" że jp nr 2 nim był....................

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~toja [2009-10-19 10:11]

Tawerna
Nie dom tawernę bo to już traka polska tradycja jest.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~ubu [2009-10-19 10:48]

A nam na wodza wciąż wyznaczają
jakiegoś pejsatego.

odpowiedz

Dzieło Stanisława Smolaka
Dzieło Stanisława Smolaka (fot. Magazyn Polonia)

Baza wiedzy

  • Jak znaleźć pracę za granicą?
  • Jakich dokumentów potrzebujesz?
  • Jak uczyć dzieci polskiego? Gdzie jest polski kościół?
Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w naszej bazie wiedzy

Sonda

Czy władze Ogniska Polskiego powinny sprzedać jego siedzibę?


Pogoda

Waszyngton

Waszyngton +29+18°C

Więcej w serwisie:
pogoda.wp.pl

Kursy walut

$ USD 3,4589 -0,55

£ GBP 5,4178 -0,58

€ EUR 4,3510 -0,35

Więcej w serwisie:
waluty.wp.pl

Newsletter

Zapisz się na newslettera:

Szukaj w serwisie

Który kraj Cię interesuje?

mapa Wybierz z listy kraj, z którego informacje Cię interesują:

Galerie

wszystkie galerie

Wasze komentarze

Polecam "Homonagonka na

Polecam "Homonagonka na księdza Gerarda" w czasopismo7dni.pl. W wydaniu drukowanym jest opisana całą historia. Ksiądz po prostu broni nauki Kościoła i Pisma Św., gdzie wyraźnie jest napisane, iż mężczyźni współżyjący ze sobą nie wejdą do...

więcejDodał: wizi, godz. 18:07

Coś wam opowiem.

Coś wam opowiem. Fakt jest koło 24, słucham sobie TV info na antenie dokument "Co się stało z naszym zjazdem" ( chyba jakoś tak ). Tv mały lcd może 5w głośniki. Lato zeszłego roku, są prace przy ocieplaniu budynku, mam balkon otwarty, ale...

więcejDodał: Gość, godz. 14:22

Partnerzy medialni

Archiwum

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3