W norweskiej prasie jest mnóstwo artykułów na twój temat, stałaś się bohaterką dość głośnego skandalu. Jedna z twoich przyjaciółek zarzuciła ci, że opisałaś ją w powieści, czego sobie nie życzyła. Wywołało to debatę nad granicami, jakich pisarz przekraczać nie powinien. Opowiedz, jak zakończyła się ta historia.
- Myślę, że wszyscy pisarze zmagają się z podobnymi kłopotami i pisząc zadają sobie takie same pytania jak ja - na ile możemy wykorzystywać elementy rzeczywistości, które nam ludzie powierzyli? Mnie udało się otworzyć na czytelnika, odsłonić w swoich powieściach. Tym samym jestem równie bezkompromisowa wobec innych. Kiedy pracuję nad powieścią, piszę to, co muszę, bez rozważania czynników, które mogłoby opowieść spłycić. Dziś nie mam kontaktu z przyjaciółka, która uznała, że wykorzystałam jej wspomnienia. Nie rozmawiałam z nią od 12 lat. Mam nadzieję, że ma się dobrze.
Czy któraś z twoich książek ma dla ciebie specjalne znaczenie?
- Kocham wszystkie moje książki. Dla mnie łącza się w całość, żadna nie mogłaby powstać nie mając swojej poprzedniczki. Widzę je, jako kolejne etapy pewnego procesu i mam nadzieję, że on się nigdy nie skończy.
W "Pastorze" opisałaś kobietę kapłana. Kobieta-ksiądz? Coś nie do pomyślenia w polskim Kościele! Wierzysz, że kobieta może być równie dobrym kaznodzieją jak mężczyzna?
- Oczywiście.
Liv, bohaterka "Pastora" często ma ochotę opowiedzieć o swoich uczuciach, ale rezygnuje w ostatniej chwili. Jak jest z tobą? Należysz do tych, którzy "kocham" mówią raz na miłość czy 3 razy dziennie?
- Dla mnie mówienie prawdy jest kluczowe. Jeśli czuję, że kogoś kocham, to o tym mówię. Tysiąc razy albo dziesięć.
Planujesz wizytę w Polsce? Może wydanie kolejnych książek będzie dobrą okazją?
- Mam nadzieję, że polski wydawca zaprosi mnie w przyszłym roku przy okazji wydania nowej książki po polsku. Wcześniej odwiedzałam już Gdańsk, Warszawę i Kraków. To były niesamowicie interesujące miasta i bardzo różne od siebie. Spotkałam wielu ciekawych i przyjaznych ludzi na wieczorach literackich. Z Gdańska najlepiej zapamiętałam plażę i bardzo urokliwe zaułki. O, i jeszcze coś! W Polsce macie zatrzęsienie bardzo klimatycznych kafejek!
Z Trondheim dla polonia.wp.pl
Sylwia Skorstad
TAGI:
Hanne Orstavik
powieść
pisarka
literatura
norwegia