Kobieta - "puch marny", jak pisze nasz wieszcz, Matka Polka - nasz ulubiony obraz, strażniczka domowego ogniska, czyli poetycka wersja kury domowej… A jak się kobieta rymuje do słowa polityk?
Język narodu jest obrazem jego mózgu. Nasz język nie posiada w swych zasobach słowa określającego człowieka płci żeńskiej sprawującego władzę w państwie. Jest polityk, On. I choć i Władza i Polityka i Polska nawet - wszystkie są kobietami, o czym ich żeński rodzaj świadczy, brak nam przedstawicielki społecznego zaangażowania w jednym słowie. Co nam, kobietom pozostaje - akceptacja "rodzaju męskiego", lub miano "polityczki"?
Statystyki
W lutym tego roku sekretarz generalny Unii Międzyparlamentarnej (IPU), Anders Johnsson, przedstawił "Światową Mapę Kobiet w Polityce w 2008 roku". Według niej mamy kolejny rekord liczby kobiet w parlamentach na całym świecie: 17,7%. W 2004 roku kobiety zajmowały 15,7% parlamentarnej przestrzeni. Jest więc postęp. W takim tempie poziom fifty/fifty, czyli równa liczba kobiet i mężczyzn zasiadających we władzach ustawodawczych wszystkich krajów, osiągnięty zostanie około roku 2050. Co dalej mówi raport?
Na świecie stwierdzono tylko/aż cztery kraje, w których posłanki zajmują ponad 40% miejsc w izbach niższych lub parlamentach jednoizbowych. Prowadzi, co nas pewnie zdziwi, afrykańska Rwanda, w której kobiety stanowią 48,8% członków Izby Deputowanych. Dalej plasują się Szwecja (47%), Finlandia (41,5%) i Argentyna (40%). Kobiet w parlamencie nie stwierdzono natomiast wcale w Arabii Saudyjskiej, Katarze, Mikronezji, Naurze, Omanie, Palau, na Wyspach Salomona i Tuvalu. Tylko 20 krajów przekroczyło próg 30% parlamentarzystek i ta cyfra od roku 2005 się nie zmieniła. Tyle smutnych statystyk.
Gdzie są więc te kobiety, które mogłyby mieć tak duży wkład w kształt swych ojczyzn? I, może ważniejsze pytanie - dlaczego są tam gdzie są a nie tam, gdzie ich brakuje?
Pozycja kobiety
Pozycja kobiety różniła się w zależności od społeczeństwa, w którym przyszło jej żyć, czyli od tego, gdzie czasoprzestrzeń, czy jak kto woli los, ją umiejscowił. Status płci pięknej zmieniał się bardzo na przestrzeni czasu, a w zależności od miejsca zmieniał się mniej lub bardziej. W niektórych kulturach kobieta była po prostu własnością męża lub ojca, i nadal jest, podczas gdy w innych, nawet w tym samym czasie, posiadała już prawa obywatelskie. Od zawsze jednak, a jak powyższe cyfry wskazują, również i dziś, mężczyzna cieszył się nadrzędną pozycją.
Pierwsze zdecydowane walki o równouprawnienie nastąpiły w końcu XVIII wieku przy okazji Rewolucji Francuskiej (rok 1789). W zeszłym roku na ekrany kin wszedł film Saula Dibba pt. "Księżna" (The Duchess), który pokazuje właśnie smutne losy kobiety tamtych czasów. Bohaterka filmu jest postacią prawdziwą, kobietą z rodu nam współczesnej księżnej Diany (grana przez Keirę Knightley). Historia pokazana w filmie też jest autentyczna - jakich było wiele na ówczesnych salonach. Niby film kostiumowy, ale zdecydowanie dla kobiet o mocnych nerwach. Jedyny chyba pozytywny aspekt wynikający z bycia kobietą w tamtej epoce to właśnie te piękne stroje.
Po upadku Rewolucji, ruch równouprawnienia odrodził się dopiero w XIX wieku. Kobiety zaczęły domagać się praw do własności prywatnej, praw do własnych dzieci, do pracy, a przede wszystkim do głosowania. Tylko nieliczne kraje (Australia, Nowa Zelandia, Finlandia, Norwegia) przyznały im te prawa już przed I wojną światową. Większość krajów europejskich i USA przyznało kobietom ich prawa dopiero w okresie międzywojennym. Uwaga - nie mówimy tu jeszcze o równouprawnieniu. Do tego droga daleka. Na początkach swej walki o obecność prawną i społeczną panie miały bowiem traktowanie specjalne - przekładające się przede wszystkim na mniejsze płace niż mężczyźni i na niemożność zaistnienia w pewnych sektorach.
TAGI:
polityka
kobieta
święto