"Do zdemokratyzowania Białorusi potrzebne są kij i marchewka"

 

PAP, dodano: 2008-10-17 (03:30)

DrukujAAA

Sprawa Polaków na Białorusi nie może być głównym celem naszej polityki wobec Mińska. Chodzi o to, by zdemokratyzować reżim. A do tego potrzebne są kij i marchewka - twierdzi w "Gazecie Wyborczej" Marcin Wojciechowski.

Jego zdaniem, było do przewidzenia, że po braku spektakularnych efektów realizowanej od pewnego czasu przez polski MSZ koncepcji otwarcia reżimu Aleksandra Łukaszenki na Europę, opozycja zechce wykorzystać to przeciwko rządowi i ministrowi Radosławowi Sikorskiemu osobiście. MSZ chciał przehandlować Andżelikę Borys [nieuznawaną przez Mińsk prezes Związku Polaków na Białorusi] za dobre stosunki z Łukaszenką - stwierdził niedawno prezydent Lech Kaczyński.

Represje reżimu Łukaszenki wobec Związku Polaków na Białorusi doprowadziły trzy lata temu do zamrożenia stosunków między Warszawą a Mińskiem. Polscy politycy jak jeden mąż stanęli wówczas za Andżeliką Borys. Była ona symbolem oporu wobec dyktatora, nadzieją na zmiany na Białorusi. Może łechtała naszą dumę przekonaniem, że katalizatorem białoruskich zmian mogą stać się tamtejsi Polacy.

Już wtedy niektórzy obserwatorzy i twórcy polskiej polityki zagranicznej mówili, że Polska dała się rozegrać Łukaszence. Prawdopodobnie kryzys wokół ZPB został przez niego sprowokowany, by zamrozić stosunki z Warszawą, przedstawić Polskę jako wroga, państwo nieprzyjazne Białorusi, obudzić dawne resentymenty, np. niechęć prawosławnych wobec katolików i niechęć Białorusinów wobec Zachodu.

Było to Łukaszence potrzebne, bo w 2005 r. obawiał się, że po pomarańczowej rewolucji na Ukrainie (rok wcześniej) następny może być Mińsk. Niewykluczone także, że antypolska akcja Łukaszenki została zaplanowana na polecenie Moskwy, która po wydarzeniach w Kijowie uznała Polskę za wroga nr 1 w b. ZSRR.

Według "GW", plan mińskich i moskiewskich strategów był prosty. Akcja wobec białoruskich Polaków wymusi ostrą reakcję Warszawy, która z kolei dostarczy pretekstu do zamrożenia stosunków z wydaleniem ambasadorów włącznie. A to z kolei pozbawi Polskę wszelkich mechanizmów wpływu na sytuację na Białorusi. Ten scenariusz Łukaszence udało się zrealizować w 100 proc.

Nie czas szukać dziś winnych, ale do realizacji tego scenariusza trzy lata temu walnie przyczynił się także obecny premier Donald Tusk. Kadry ze spotkań Tuska - wicemarszałka Sejmu - z Andżeliką Borys na pewno dobrze wpływały na jego kampanię prezydencką, ale niekoniecznie w dłuższej perspektywie służyły Polsce. Bo Tusk dał się złapać Łukaszence w pułapkę.

Obecnie, właśnie rozwianiu białoruskich obaw w sprawie Karty Polaka były poświęcone pierwsze od prawie trzech lat konsultacje polsko-białoruskie w pierwszej połowie tego roku. Ponieważ przyniosły one dość dobre skutki - napięcie wokół ZPB i Karty Polaka zelżało - postanowiono je kontynuować. I taka jest tajemnica wznowienia przez Warszawę dialogu z władzami Białorusi.

Żeby nie było wątpliwości, jedyną organizacją opiniującą wnioski o przyznanie Karty Polaka na Białorusi jest związek Andżeliki Borys. Całą strategię wprowadzenia Karty w tym kraju konsultowano z ZPB. Prołukaszenkowski Związek Polaków Józefa Łucznika został w tych sprawach całkowicie pominięty.

Ale słuszne moralnie poparcie dla Andżeliki Borys ma także ciemną stronę. Związek Łucznika przejął prawie cały, i to niemały, majątek białoruskiej Polonii zbudowany głównie za pieniądze polskiego podatnika. Przed rozłamem trzy lata temu ZPB liczył 30 tys. członków, miał 14 domów polskich, polskie szkoły.

Dziś wokół Andżeliki Borys jest 100 działaczy gotowych rzeczywiście walczyć z Łukaszenką. To niewątpliwie szlachetni i wspaniali ludzie, ale trudno powiedzieć, czy ich działalność służy dobru 400 tys. białoruskich Polaków. Z punktu widzenia białoruskich Polaków byłoby dobrze, żeby reprezentowała ich legalnie działającą organizacja.

Łukaszenka znowu zyskuje proste narzędzie w swojej polityce wobec Warszawy. Wystarczy, że tylko trochę przykręci śrubę wobec Andżeliki Borys, i wiadomo, że nad Wisłą rozkręci się patriotyczna histeria, aż w końcu dojdzie do zamrożenia stosunków z Polską. Najwyższy czas wytrącić Łukaszence to narzędzie z rąk.

Polscy politycy powinni mieć odwagę powiedzieć wprost, że sprawa Polaków na Białorusi jest ważna, ale nie może być głównym celem naszej polityki wobec Mińska. Tak naprawdę chodzi o to, by zdemokratyzować reżim i przeciągnąć go nieco w stronę Europy. A do tego potrzebna jest polityka kija i marchewki, a nie tylko kija i języka ultimatów - pisze autor.

Dodał: kiga



TAGI:  mińsk  łukaszenka  białoruś  polska  polacy  demokracja  opozycja 

oceń
0
0
Podziel się
zobacz ranking


Opinie

Ocena: 0 [0]
~Wudek [2008-10-17 20:26]

Zawsze mówiłem, że złe się skończy dla Polski
3 lata temu apelowałem, 2 lata temu do Prezydenta, rok temu do Tuska, w tym roku do MSZ - i.....cisza kompletna , nawet uprzejme słowo - "dziękuję'. Cóż za polityków i doradców mają przy tak ważnych osobistościach życia politycznego w Polsce, szkoda mówić. Ja się tylko cieszę, że miałem absolutną, podkreslam absolutną razję.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
panga [2008-10-17 08:19]

buhahha
no my się raczej nie pchajmy do demokratyzacji Białorusi!! Naród białoruski sam musi się obudzić i działać!

odpowiedz

Aleksander Łukaszenka
Aleksander Łukaszenka (fot. AFP)

Baza wiedzy

  • Jak znaleźć pracę za granicą?
  • Jakich dokumentów potrzebujesz?
  • Jak uczyć dzieci polskiego? Gdzie jest polski kościół?
Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w naszej bazie wiedzy

Sonda

Czy władze Ogniska Polskiego powinny sprzedać jego siedzibę?


Pogoda

Wilno

Wilno +18+11°C

Więcej w serwisie:
pogoda.wp.pl

Kursy walut

$ USD 3,4589 -0,55

£ GBP 5,4178 -0,58

€ EUR 4,3510 -0,35

Więcej w serwisie:
waluty.wp.pl

Newsletter

Zapisz się na newslettera:

Szukaj w serwisie

Który kraj Cię interesuje?

mapa Wybierz z listy kraj, z którego informacje Cię interesują:

Galerie

wszystkie galerie

Wasze komentarze

WP pisze tylko

WP pisze tylko o takich sensacyjnych bzdurach a nie o konkretnych sprawach. Olać ten portal niech za... do 67 na minimalnych pensjach.

więcejDodał: andre, godz. 23:24

ale jak on

ale jak on był aktywnym gejem i po stosunkach homoseksualnych szedł do komunii to popełniał świętokradztwo, to jest taka logika jak ja zabije człowieka i pójdę dom komuni i ludzie to zobaczą to znaczy że jestem ok.

więcejDodał: robi, godz. 21:58

Coś wam opowiem.

Coś wam opowiem. Fakt jest koło 24, słucham sobie TV info na antenie dokument "Co się stało z naszym zjazdem" ( chyba jakoś tak ). Tv mały lcd może 5w głośniki. Lato zeszłego roku, są prace przy ocieplaniu budynku, mam balkon otwarty, ale...

więcejDodał: Gość, godz. 14:22

Archiwum

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3