Tradycja i legenda
Według popularnej, średniowiecznej legendy święty Jerzy był rzymskim żołnierzem. Urodził się w Kapadocji (współczesna Turcja) w III w. naszej ery. Jak podaje tradycja, przeciwstawił się rozkazowi cesarza Dioklecjana dotyczącemu prześladowania chrześcijan. Za swoje przekonania został uwięziony, a po torturach ścięty.
Inna legenda, tym razem wywodząca się z Libii, dotyczy także Św. Jerzego. Jest to przypowieść o rycerzu i smoku, która rozpowszechniła się w Europie w IX wieku. Oto w kilku słowach jej katalońska odmiana:
Na górze Montblanc (Conca de Brbera) żył smok siejący postrach wśród okolicznych wieśniaków. Codziennie domagał się ofiary z dziewicy, którą mieszkańcy wybierali w drodze losowania (ach, to katalońskie zamiłowanie do loterii!). Dnia pewnego okrutny los wskazał na córkę króla. Z pewnością zmarłoby się biedaczce w męczarniach, ale od niechybnej śmierci wybawił ją mężny i piękny rycerz w błyszczącej zbroi, który zabił okrutnego smoka. Legenda głosi też, że na ziemi, w miejscu splamionym smoczą krwią, wyrosły czerwone róże.
San Jordi w Katalonii
Dziennik La Vanguardia na pierwszej stronie zamieścił artykuł pt. "Katalonia zapomina o kryzysie i wychodzi na ulice kupować książki i róże". I nie ma w tym tytule dużej przesady, bo wystarczyło wyjść z domu, aby przekonać się, jak Katalończycy potrafią świętować. Balkony domów, stoiska z różami i książkami - udekorowane ukochaną katalońską flagą w twarzowych, żółto-czerwonych kolorach.
Właśnie podczas obchodów San Jordi uwidacznia się katalońska dusza, przesycona radością, kulturą i patriotyzmem, a także zmysł handlowy rodzimych mieszkańców. Katalońskie kwiaciarnie, księgarnie i okolicznościowe stoiska sprzedają tego dnia około 5 mln róż, które mężczyźni wręczają swoim ukochanym i bliskim kobietom. 60% rocznej sprzedaży tych kwiatów ma miejsce w Katalonii właśnie w dniu św. Jerzego, zaś wartość sprzedanych książek oscyluje w granicach 20 mln euro.
Od lat, tego dnia, zawsze dopisuje pogoda, co sprzyja imprezom na otwartym powietrzu, spotkaniom z pisarzami i spacerom. W tym roku również słońce nie zawiodło i mieszkańcy Barcelony od rana zebrali się na Placu Katalońskim, gdzie odbywały się spotkania z dziennikarzami katalońskiej telewizji, pisarzami, politykami i artystami różnych profesji. Na ulicach Barcelony zaś, pojawiły się wielkie, kolorowe smoki i średniowieczni rycerze.
Przykład przyszedł z Hiszpanii
W 1995 roku UNESCO uznało hiszpańskie święto książki za przykład warty naśladowania i oficjalnie przyjęło dzień 23 kwietnia za Międzynarodowy Dzień Książki. W Madrycie czwarty rok z rzędu odbyła się Noc Książek (La Noche do los Libros). W tym roku składała się ona z około 400 imprez, które trwały w różnych miejscach miasta od godz. 15.00 do 1.00 w nocy. 202 księgarnie pracowały do północy, oferując książki z 10% zniżką.
W wielu bibliotekach, księgarniach i innych miejscach publicznych odbyły się spotkania z twórcami, koncerty, spektakle teatralne i wieczory poezji.
Król Juan Carlos wręczył doroczną nagrodę literacką Premio Cervantes katalońskiemu pisarzowi Juanowi Marse, który tym samym został pierwszym pisarzem z Katalonii uhonorowanym najważniejsza nagrodą dla twórców hiszpańskojęzycznych.
Najbardziej gorącymi tytułami tegorocznego Dnia Książki okazały się "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" Stiega Larssona i "Samotność liczb pierwszych" Paolo Giordano, ale ogromną popularnością cieszyły się także nowości księgarskie rodzimych twórców.
Z Lloret de Mar dla polonia.wp.pl
Kinga Jankowska
Galeria z festynu San Jordi w Lloret de Mar
TAGI:
cervantes
król
katalonia
św. jerzy
literatura
hiszpania
święto
nagroda
książki