Polski konflikt o krzyż zdaje się Polakom sporem jednym w swoim rodzaju. Problem jednej ulicy stał się problemem miasta i kraju, a Polaków podzielił na tych, co za krzyżem i przeciw niemu. Nie sposób wytłumaczyć złożoności problemu obcokrajowcowi, bo przecież chodzi i o politykę, i o religię, o tożsamość, o pamięć, historię, prawo do protestu, odpowiedzialność rządzących… Łatwiej już powiedzieć, o co w tym nie chodzi.
Obcokrajowcy jednak też mają problemy, których natury nie sposób wyjaśnić obcemu w dwóch zdaniach. Poniżej przegląd skandynawskich "awantur o pietruszkę", które zaczęły się od problemu jednej gminy, a skończyły na barykadach.
Norweskie "słupotwory"
Awantura o sposób przesyłania energii w okolicach fiordu Hardanger położonego w okręgu Hordaland wybuchła kilkanaście tygodni temu. Rozważano dwie możliwości: przeciągnięcie kabla przesyłowego pod fiordem lub zbudowanie napowietrznej linii przesyłowej. Minister ds. Ropy Naftowej i Energetyki Terje Riis Johansen opowiedział się za linią napowietrzną, argumentując, że jest to najtańsze rozwiązanie. Zaangażowane gminy wspierane przez wielu opozycyjnych polityków zaprotestowały, a sprawa szybko stała się codziennym motywem w mediach.
Przeciwnicy, dla których perspektywa budowy linii napowietrznej miała być gwałtem na jednej z pereł norweskiego krajobrazu, zaczęli do opisywania słupów energetycznych używać słowa, które na polski moglibyśmy przetłumaczyć, jako "słupotwory". Jeden z norweskich medioznawców wyliczył niedawno, że słowo zrobiło błyskawiczną karierę i przez niecały miesiąc zostało w mediach papierowych użyte ponad tysiąc razy. Dziennikarzy prosił o opamiętanie i nie podgrzewanie emocji.
Wielu Norwegów z różnych regionów kraju uznało, że sprawa ich osobiście dotyczy, bo idzie w niej o ponadpokoleniową odpowiedzialność za wyjątkowy norweski krajobraz, demokratyczne prawo gmin do samostanowienia, wpływ opinii obywateli na decyzje rządzących. W badaniu przeprowadzonym na zlecenie dziennika "VG" ponad połowa ankietowanych opowiedziała się przeciw linii napowietrznej. Notowania rządzącej Partii Pracy w ciągu dwóch miesięcy spadły w Hordaland o 10%, premier przerwał wakacje, by włączyć się aktywnie w spór.
Niedawno rząd ugiął się pod presją opinii publicznej i zadeklarował, że rozważy raz jeszcze inne opcje dla energetyki w spornym rejonie. Ministrowi Johansenowi za tę decyzję dostało się solidnie od opozycji, która tym razem skrytykowała go za… chwiejność poglądów.
Szwedzki basen i piraci
Kajetan Kazimierczak, współtwórca strony internetowej szwedzkiej Polonii www.poloniainfo.se, nie przypomina sobie we współczesnej historii Szwecji konfliktu porównywalnego ze sprawą polskiego krzyża. Było jednak kilka kwestii, które podzieliły Szwedów.
Kilka lat temu mieszkańców Szwecji poróżniła sprawa piractwa internetowego związana między innymi ze stroną "The Pirate Bay". Szwedzka policja chcąc zająć serwery kontrowersyjnej strony internetowej, miała też zarekwirować inne znajdujące się w tym samym budynku serwery, co tylko podgrzało atmosferę i powiększyło grono sympatyków "piratów". Wkrótce powstała szwedzka Partia Piratów, która obecnie liczy wiele tysięcy członków i ma dwóch przedstawicieli w Parlamencie Europejskim. Co prawda sprawa nie rodzi już takich podziałów, jak w roku 2006, jednak wciąż część Szwedów dzieli rozmówców na grupy w zależności od ich stosunku do internetowego piractwa.
TAGI:
norwegia
krzyż
basen
zamieszki
dania
szwecja
protest