Z Octavią (Oktawią Kawęcką), jedną z najciekawszych polskich wokalistek młodego pokolenia, zdobywczynią Oscara Jazzowego w kategorii Nowa Nadzieja, rozmawia Piotr Gulbicki.
Jesteś dopiero u progu kariery, a na koncie masz już sporo sukcesów. Nagrody w kraju i za granicą, płyty, współpraca z uznanymi artystami.
- Chyba urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą (śmiech). Muzyka jest moją pracą, a jednocześnie pasją, formą ekspresji samej siebie. Jeśli artysta jest autentyczny w tym, co robi, ma odpowiednie przygotowanie, talent i - co równie ważne - możliwości jego realizacji, wcześniej czy później będą efekty.
Jesteś wokalistką, flecistką.
- Również kompozytorką, producentką. Nie może być nudno i monotonnie, dlatego robię różne rzeczy. Jednak przede wszystkim czuję się wokalistką. Słucham i wykonuję bardzo różną muzykę - kocham Mozarta, chociaż równie chętnie bawię się przy dobrym DJ'u.
W nagraniu płyty bardzo pomogła mi nagroda zwana Oscarem Jazzowym w kategorii "Nowa Nadzieja", jednak obecnie moje produkcje można zakwalifikować, jako nurt szeroko rozumianego popu. Ostatnio gdzieś przeczytałam, że mój album łączy tradycje chopinowskich nokturnów z klubowym rytmem Nowego Jorku.
Współpracujesz między innymi z Michałem Urbaniakiem i Wojciechem Karolakiem.
- Inspirują mnie ciekawi ludzie, praca z nimi to wielka przyjemność, a jednocześnie znakomita nauka. Michał zawsze służy mi radą i zaraża otwartością umysłu. Duże wsparcie mam również w Wojtku, który towarzyszy mi na płycie ze swoim niezapomnianym hammondem. Obu traktuję, jako muzycznych przyjaciół.
Natomiast największą inspiracją jest dla mnie siedmiomiesięczna córeczka Aleksandra Nell. Tak się niepowtarzalnie uśmiecha, że od razu chce się komponować nowy utwór, zaśpiewać tak jak Stevie Wonder "Isn't She Lovely"?
I śpiewasz.
Śpiewam, jasne. To moje życie, wyznaję zasadę, że muzyki się nie gra, muzyką się jest. Na przykład utwór promujący płytę "A kiedy powiesz" powstał w samolocie, kiedy leciałam na koncert do Jazzowni Liberalnej w Warszawie. W ogóle uwielbiam podróże, każde miejsce ma inspirującą historię, wartą bliższego poznania i przełożenia na język sztuki.
Wszystko, o czym śpiewam, wyraża emocje i przemyślenia, poruszam tematy, które mnie dotykają i są dla mnie istotne. A co może być ważniejsze niż miłość? Możesz być innej nacji, pochodzić z najbardziej odległego zakątka świata, mieć różne przekonania religijne, ale na pewno znasz to zjawisko i wiesz, co mam na myśli, o czym śpiewam.
Temat stary jak świat.
- Ale zawsze aktualny. Z każdej strony, poprzez media, jesteśmy atakowani informacjami o przemocy i agresji. Ja chcę żyć ponad tym, szukam w świecie piękna i harmonii, a moją twórczość kieruję do ludzi wrażliwych, którzy kochają muzykę i odczuwają niepokój metafizyczny zdefiniowany przez Witkacego. To niesamowite, że uroda i dialog sztuki łączy ludzi o tak różnych przekonaniach, dzięki niej stajemy się piękniejsi i lepsi.
Śpiewasz w kilku językach.
- Dokładnie w sześciu - polskim, angielskim, włoskim, francuskim, portugalskim oraz hiszpańskim. Każdy z nich ma inny rytm, kolor, natężenie... To wspaniałe uczucie móc zaśpiewać bossanovę Jobima w jej oryginalnym brzmieniu, a jednocześnie łączenie skrajnie różnych elementów jest bardzo efektowne i twórcze w sztuce. Chociażby jego utwór, ale z polskim tekstem Jonasza Kofty, "Ballada przed rozstaniem". W moim albumie połączyłam tradycje big bandów z okresu Franka Sinatry z Dj'em.
Od ponad roku mieszkasz w Londynie.
- I nie żałuję tej decyzji. Rozpoczęłam współpracę z kilkoma producentami, przygotowuję się do premiery płyty, a w planach są koncerty i współpraca z ciekawymi artystami. A także interesujące projekty, których szczegółów na razie nie chciałabym zdradzać.
Londyn ma wyjątkową atmosferę, nie można być na to miasto obojętnym. Gromadzi ludzi kreatywnych z całego świata, nie odrzuca inności kulturowych. A wręcz przeciwnie, korzysta z nich. Pocieszający jest fakt, że coraz bardziej cenieni są tu także polscy profesjonaliści. Utrzymuję kontakty z wieloma ludźmi ze świata kultury i show biznesu, a szczególną uwagę zwróciłam na Roxi-art i Roksanę Ciurysek, która prężnie działa współtworząc bardzo ciekawe projekty promujące i popularyzujące polską kulturę nad Tamizą.
TAGI:
Oktawia Kawęcka
polka
muzyka
londyn
piosenkarka