Na całym świecie nie ma czegoś tak polskiego

  Wielka Brytania


wp.pl, dodano: 2011-12-27 (06:00)

DrukujAAA

Londyn jest wielki, dosłownie i w przenośni. Ta sama prawidłowość dotyczy także londyńskiej Polonii. Jak wszystko, co wielkie, Polonia londyńska oprócz wielkich tradycji, wielkich inicjatyw i wielkich serc, obfituje też podobno w wielkie podziały, bo jak wiadomo na jednego Polaka statystycznie przypadają trzy różne poglądy i syndrom ten udzielić miał się też Londynowi. Na szczęście są tam ludzie i instytucje, którzy stają na głowie, żeby udowodnić, że w jedności siła. I że jeśli nie będziemy trzymali się razem, kto inny nas w końcu zacznie trzymać za przysłowiowe chabety - pisze Piotr Czerwiński w felietonie dla Wirtualnej Polski.

Czytaj także wcześniejsze felietony Piotra Czerwińskiego

Dzień Dobry Państwu albo dobry wieczór. By się odchamić oraz ogólnie dla zwiedzenia kawałka świata poza Dundrum Shopping Centre, odwiedziłem niedawno stolicę Wielkiej Brytanii, na zaproszenie miejscowego „Dziennika Polskiego”, który zorganizował tam dla mnie wieczór autorski. Rzecz miała miejsce w legendarnym „POSK-u”, czyli Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, który był onegdaj bastionem tak zwanej powojennej vel starej emigracji i do dziś robi takie wrażenie, co zresztą uważam za bardzo pozytywne. Nawet jego budynek powstał za pieniądze tak zwanych andersowców i przed jego wejściem do dzisiaj stoi figura, opatrzona informacją, że jest to podarek dla wszystkich wolnych Polaków.

Pozwolę sobie porozwodzić się więcej na temat rzeczonego POSK-u, bo uznałem go za miejsce wyjątkowe: prawdopodobnie na całym świecie nie ma czegoś tak polskiego, jak POSK. W środku jak na starą emigrację przystało, mieści się Instytut Józefa Piłsudskiego, o wystroju automatycznie przenoszącym w czasy międzywojenne lub przynajmniej do szkolnych izb pamięci, które wielu z nas może pamiętać z dzieciństwa, o ile chodzili do szkoły. Na ścianach wiszą szable i mundury, i nawet meble w instytucie robią wrażenie, jakby jeszcze godzinę temu kręcił się przy nich marszałek Piłsudski. Stół zaś sprawia wrażenie, że marszałek jeszcze godzinę temu pił przy nim wódkę. Powiem szczerze, że warto zobaczyć takie miejsce, będąc emigrantem w obcym kraju, bo dopiero wtedy człowiek czuje, co to znaczy mieć za sobą tysiąc lat historii swojego narodu i jaka za tym stoi siła. By tej siły nabrać, można udać się w poziomie na przeciwległy kraniec budynku, gdzie kupiwszy „Elementarz” Falskiego w księgarni, tak jak ja, ewentualnie „Międzynaród” Czerwińskiego, bo i to się zdarza, usiąść przy placku i herbacie z cytryną w polskiej kawiarni, która jest tak polska, że gdyby kogoś przeteleportować tam z Warszawy, uznałby, że nie ruszył się za granicę. Można też nawet ponarzekać na zapalenie oskrzeli i wymienić cenne doświadczenia z obsługą: chylę czoła zza morza dla tej pani, która objaśniła mi wszystko, co chciałem wiedzieć o leczeniu zapaleń, lecz zawsze bałem się zapytać. Dzięki Pani poczułem się jak w domu, nie kituję. A i herbaty z cytryną nie widziałem od roku pańskiego dwa tysiące cztery, circa about.

Pierogi, schabowego i zasmażaną kapustę można tez zamówić w restauracji polskiej na ostatnim piętrze; jest to jeden z ostatnich polskich lokali na świecie, włączając Polskę, wyposażonych w radiowęzeł, przez który wzywają wedle numeru zamówienia do odbioru swojego schaboszczaka. Najadłem się tam schaboszczaków za całe "Przebiegum życiae", kiedy dwa lata temu przyjechałem tam promować książkę o tym samym tytule. Na sali stawił się właściciel lokalu, który powiedział mi, że zawsze osobiście podejmował wszystkich ważnych gości w tym przybytku i ze mną nie będzie inaczej, bo rodzimą kulturę wspierać trzeba.

W podziemiu POSK-u mieści się klub o dość uniwersalnej nazwie Jazz Cafe, który jest równie uniwersalnym klubem z własną sceną, pianinem i pewnie całą masą innych ukrytych funkcji, których nie znam. Tam też, zapoznawszy się z miejscową drużyną poetów emigracyjnych, której wódz duchowy, Aleksy Wróbel, pomógł urządzić mój wieczór autorski i z własnej nieprzymuszonej woli podarował mi swoje wiersze. Nie zrewanżowałem się książką, gdyż jestem roztrzepanym byłym nihilistą i moja biedna głowa nie reaguje prawidłowo na utarte konwenanse, ale niech mi Pan wierzy, Panie Aleksy, naprawię ten nietakt wysyłkowo, w najbliższej przyszłości.

A piszę o tym całym POSK-u też i dlatego, że kiedy już siadłem na scenie i zacząłem wygłaszać zwyczajowe epistoły o swoich powieściach, ze szczególnym uwzględnieniem ostatniej, zobaczyłem że na sali siedzi stara emigracja: ludzie, dla których Polska w Polsce skończyła się 73 lata temu. Ludzie, którzy dali nogę po dwudziestym zjeździe Ka-Ce, jeśli tylko było można. Ludzie, którzy dali nogę w sześćdziesiątym ósmym i dla uniknięcia internowania trzynaście lat później. I wiecie co? Oni wszyscy mówili mi, że to się wszystko tak beznadziejnie cyklicznie powtarza. Wszystkie historie emigrantów są zawsze takie same, wszyscyśmy zwiali przed tą samą sitwą, wszystkich nas tak samo tu poniewierali, wszyscyśmy skazani na tęsknotę do kraju, którego już nie ma. Wszyscy mamy swoją Polskę, daleko od Polski, tak abstrakcyjną i nierealną, że można w nią już tylko uwierzyć... Bo mamy ją, jeśli nie w POSK-u, to we własnej głowie.

Przyszła i taka chwila, kiedy rozśmieszyłem ludzi, których wnukiem mógłbym być bez większego problemu, a synem to już na pewno. I którzy z premedytacją nie widzieli centrum Warszawy od czasu wyjazdu z Polski, czyli mniej więcej tak samo, jak ja, tylko że oni nie widzieli jej od czasów, gdy w kinie występował Eugeniusz Bodo. I wtedy przyszło mi do głowy, że my naprawdę mamy tu własną, przenośną Polskę, która istnieje w odosobnieniu od Polski nadwiślańskiej, która rządzi się własnymi prawami, ma własne media, własną tożsamość i własny świat. My tu, na tym cholernym uchodźstwie, naprawdę jesteśmy Polską Bis, tak jak się o nas mówi w publikatorach. My tu się zawsze zrozumiemy i zawsze zwąchamy, bo prawdopodobnie dopiero tutaj można docenić, że jest się Polakiem.

A jeśli chodzi o „młodych” i „nowych”, to też nie mają się w tej Anglii najgorzej: wyobraźcie sobie, że działa w Londynie radio o nazwie „PRL”, co paradoksalnie jest bardzo kreatywnym, choć prostym skrótem i znaczy zwyczajnie „Polskie Radio Londyn”. Tak, to prawda. My tu w tych stronach nadużywamy słowa „Polskie”, ale uwierzcie mi, to tylko dlatego, że mamy do niego szacunek, w przeciwieństwie do rodaków w ojczyźnie. Tak czy owak, wystąpiłem na antenie radia PRL.

O konfliktach nie napiszę, bo brzydzę się konfliktami. Miałem ich za dużo we warszawce, na każdym jej śmierdzącym rogu, żeby przenosić temat na coś tak delikatnego, jak obczyzna. Może kiedyś.

Natomiast wracając na ziemię, to w Dublinie życie płynie po staremu. Wiatr gnie drzewa do ziemi, a rodacy z Polski uważają, że złapali Boga za nogi.

Dobranoc Państwu.

Z Dublina, specjalnie dla Wirtualnej Polski, Piotr Czerwiński Kropka Com
Słownik wyrazów obco brzmiących:
Dundrum Shopping Centre: Galeria Mokotów, tylko że w Dundrum

TAGI:  londyn  polacy  polski ośrodek społeczno-kulturalny  pierogi  posk  schabowy  dublin 

oceń
3
7
Podziel się
zobacz ranking


Opinie

Ocena: 0 [0]
~gamma [2012-01-09 19:42]

Nie znam niczego bardziej podłego, niż tzw. "polonia"

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~airedd [2011-12-29 23:08]

~edis, największa jadłodajnia gdzie wywołują po numerku to ZUS, ale tam dają ochłapy, ale plus taki że do ochłapów dają deser w postaci kursów survivalu, gratis dla każdego. Taka promocja że każdy korzysta.

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~artex [2011-12-29 22:58]

Ludzie szanujcie się. Gość opisuje Irlandię tak jak Okił Khamidov Polskę. A i tak większość z was ogląda "świat według Kiepskich" bo to jedyny życiowy serial. Pozdro dla normalnych.

odpowiedz

Ocena: -5 [5]
~Sara [2011-12-27 12:28]

A ja jako dziennikarka mam 18.000 zł miesięcznie i też mi nie starcza do końca miesiąca.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
SKROLL [2011-12-28 06:32]

"Przebiegum życiae" 68lat żyję i nie znam Polskiego,mam tylko nadzieję że to język tych lepszych polaków emigracyjnych

odpowiedz

Ocena: -1 [3]
SKROLL [2011-12-28 06:23]

"My tu w tych stronach nadużywamy słowa „Polskie”, ale uwierzcie mi, to tylko dlatego, że mamy do niego szacunek, w przeciwieństwie do rodaków w ojczyźnie." No nie wiem czy do końca się zgadzam z tym poglądem,zawsze od dzieciństwa mi mówiono że tylko szczury uciekają z tonącego okrętu.Czy patriotyzmem można nazwać ucieczkę z Kraju w czasie kiedy właśnie ten Kraj najbardziej potrzebuje patriotów aby coś w nim zmienić,jak się pali to strażacy nie uciekają tylko gaszą ten pożar.Pozdrawiam patriotów z Londynu a w przeciwieństwie do nich Ojczyzna piszę z dużej litery.

odpowiedz

Ocena: 0 [6]
~EDEK [2011-12-27 11:52]

SZANOWNY PANIE CZERWIŃSKI, CO PAN ZA BZDURY PISZE? JAKIE "PRZYSŁOWIOWE CHABETY"". MOZE WARTO CZASEM ZAJRZEC DO SŁOWNIKA. "CHABETA", PROSZĘ PAN, TO PO PROSTU STARY, ZABIEDZONY, ALBO CHORY KOŃ I INNEGO ZNACZENIA TEN WYRAZ NIE MA, NAWET POTOCZNEGO,A CO DOPIERO MÓWIĆ O JAKIMŚ PRZYSŁOWIU W ZNACZENIU JAKIIE PAN PODAJE. GDZIE PAN TO PRZYSŁOWIE ZNALAZŁ???? BO MOŻE MA PAN JAKIEŚ JESZCZE NIEODKRYTE ŹRÓDŁA WIEDZY O POLSKIM JĘZYKU, KTÓRYCH NIKT NIE ZNA I MOŻE WARTO JE UPOWSZECHNIĆ???? ŻYCZĘ TROCHĘ WIĘCEJ STARANNOŚCI, A MNIEJ ZADUFANIA W SOBIE. POZDRAWIAM.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +4 [4]
~Białyński [2011-12-27 11:09]

Czerwiński to nazwisko czy pseudonim?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Jarek [2011-12-27 12:44]

Co wy nasiedleńcy możecie wiedzieć o polskiej tradycji , trzeba się tu urodzić i ją przeżywać rok po roku - wasz bełkot tylko ją zniekształca

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Feli [2011-12-27 12:09]

Ta Boga złapali , nikt tak nie myśli , tylko aby jeszcze trochę zarobić i spadać gdy Irlandia całkowicie zbankrutuje .

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~nikt [2011-12-27 12:04]

Serdeczne życzenia dla wszystkich młodych polaków.

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~kremp [2011-12-27 11:54]

Jeżeli już nie można dokopać Polsce, to przynajmniej można nabazgrać, że ta na emigracji jest lepsza. Wtedy ta odwieczna, terytorialna, jest gorsza. Podszywanie się nowej emigracji chlebowo-prostytucjonalnej pod tragizm andersowców jest bezczelnością. Tu można mieć swój biznes, tam 2, 3 razy lepiej opłacanym popychadłem. Ale trzeba mieć pomysł, a na to nowego emigranta nie było stać. Tam przez stulecia stworzono takie warunki, że i głąb pożyje. Ale co to za życie.

odpowiedz

Ocena: +2 [4]
~poiu [2011-12-27 11:05]

w smażalni ryb pod Jelenią Górą też wywołują numerkami, zapomniałem miejscowość ale miejsce urokliwe

odpowiedz

Ocena: +7 [17]
~wiola [2011-12-27 08:23]

Jak długo żyję, to jeszcze zdania nie rozpoczęłam pisać od " I że "... Nie rozumiem, kto tu dostał taką posadkę do pisania bez jego umiejętności... Chyba jego zwierzchnik został dobrze przepłacony. A nawiasem mówiąc to przed "że" zawsze stawia się przecinek. Interpunkcja pozostawia wiele do życzenia...

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~edis [2011-12-27 09:32]

emigrant jak wyjeżdza to myśli - ze w kraju wszystko czeka na niego po staremu -pokaż mi w Polsce lokal gdzie przez radiowęzeł ogłasza sie potrawy do odbioru

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +4 [4]
~Michał [2011-12-27 10:13]

"to jeden z ostatnich polskich lokali na świecie, włączając Polskę, wyposażonych w radiowęzeł, przez który wzywają wedle numeru zamówienia do odbioru swojego schaboszczaka." Że co? Jadłem w lokalu w Ciechocinku - wołali przez głośniki numerek. W Łebie w smażalni ryb to samo. Przypuszczam, że takich lokali w miejscowościach turystycznych jest więcej.

odpowiedz

Ocena: +2 [8]
~Orillo [2011-12-27 09:52]

Schabowy to komunistyczny wynalazek! Dawniej nasza kuchnia była oparta przede wszystkim na potrawach z dziczyzny która jest najzdrowszym mięsem. Od czasów czerwonych zaczęła się lawinowa promocja wieprzowiny czyli niezdrowego mięsa, czego skutki odczuwamy dzisiaj w postaci chorób cywilizacyjnych typowych dla zachodu.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [3]
~Rumburak [2011-12-27 09:49]

My tu w tych stronach nadużywamy słowa „Polskie”, ale uwierzcie mi, to tylko dlatego, że mamy do niego szacunek, w przeciwieństwie do rodaków w ojczyźnie. - Dziękuję Panu za wskazanie mi mojego miejsca w szeregu i pokazanie, że Pan jest lepszym Polakiem niż np. ja tylko dlatego, że Pan stąd wyjechał. Prawdziwy patriota, nie ma co.

odpowiedz

Ocena: +5 [7]
~smakosz [2011-12-27 09:38]

Schabowego można dostać w japońskiej restauracji tylko że jest on pocięty na kilka kawałków aby można było było go jeść pałeczkami, pycha.

odpowiedz

Baza wiedzy

  • Jak znaleźć pracę za granicą?
  • Jakich dokumentów potrzebujesz?
  • Jak uczyć dzieci polskiego? Gdzie jest polski kościół?
Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w naszej bazie wiedzy

Sonda

Czy władze Ogniska Polskiego powinny sprzedać jego siedzibę?


Pogoda

Londyn

Londyn +23+13°C

Więcej w serwisie:
pogoda.wp.pl

Kursy walut

$ USD 3,4589 -0,55

£ GBP 5,4178 -0,58

€ EUR 4,3510 -0,35

Więcej w serwisie:
waluty.wp.pl

Newsletter

Zapisz się na newslettera:

Szukaj w serwisie

Który kraj Cię interesuje?

mapa Wybierz z listy kraj, z którego informacje Cię interesują:

Galerie

wszystkie galerie

Wasze komentarze

WP pisze tylko

WP pisze tylko o takich sensacyjnych bzdurach a nie o konkretnych sprawach. Olać ten portal niech za... do 67 na minimalnych pensjach.

więcejDodał: andre, godz. 23:24

ale jak on

ale jak on był aktywnym gejem i po stosunkach homoseksualnych szedł do komunii to popełniał świętokradztwo, to jest taka logika jak ja zabije człowieka i pójdę dom komuni i ludzie to zobaczą to znaczy że jestem ok.

więcejDodał: robi, godz. 21:58

Coś wam opowiem.

Coś wam opowiem. Fakt jest koło 24, słucham sobie TV info na antenie dokument "Co się stało z naszym zjazdem" ( chyba jakoś tak ). Tv mały lcd może 5w głośniki. Lato zeszłego roku, są prace przy ocieplaniu budynku, mam balkon otwarty, ale...

więcejDodał: Gość, godz. 14:22

Archiwum

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3