Ze Szczecina wypłynął w czerwcu. A potem zaliczał kolejne porty, w kolejnych krajach. Łącznie – osiemnaście miast. W Szwecji, Danii, Niemczech, Holandii, Belgii, Francji... Na koniec podróży Anglia, gdzie po zawinięciu do Londynu, ten największy w swojej klasie na świecie żaglowiec, zacumował w tutejszych dokach św. Katarzyny, otwierając podwoje dla zwiedzających. A tych w ciągu kolejnych dni nie brakowało; średnio 400 osób dziennie. Polaków, Brytyjczyków, przedstawicieli innych nacji...
- Po raz pierwszy jestem na pokładzie żaglowca. Wielka frajda, czuję, że połknęłam bakcyla. Może w przyszłości sama pokuszę się o udział w morskiej wyprawie - śmieje się studiująca w Londynie Katarzyna Malewska.
W Krainie Wielkich Jezior
Trwa przyjęcie na nabrzeżu - dla gości ambasady RP w Londynie. Wielki namiot wypełnia się po brzegi, na fortepianie gra słynna pianistka Anna Maria Stańczyk. Płyną mazurki, etiudy, walce. Muzyka Chopina rozbrzmiewa pełnym blaskiem; prawdziwa artystyczna uczta. Świetny podkład do wyświetlanych w tle filmów ukazujących dzisiejszą Polskę. W pełnej krasie - z jej przyrodą, przemysłem, ludźmi. Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław... Jest się, czym chwalić, jest, co promować. Siedzący za nami Anglik przyznaje, że Polska to piękny kraj. - Mi do gustu bodaj najbardziej przypadł Gdańsk - pełen zabytków, niezwykłej historii, ciekawej infrastruktury. To miasto robi wrażenie. Podobnie jak Mazury i Kraina Wielkich Jezior - przyznaje.
Wrażenie robi też przyjęcie po koncercie. Szczególnie bogactwo różnych polskich alkoholi - od wina i wódki, po likier z płatkami kwiatów. Przy ciepłych zakąskach można się rozgrzać, tym bardziej, że dzisiejsza pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie. A przed nami jeszcze zwiedzanie żaglowca. Dzień wcześniej bryg, który początkowo cumował przy St Katherine's Pier, z powodu zbyt niskiego poziomu wody na Tamizie musiał zmienić miejsce. Tym razem zakotwiczył w okolicach Canary Wharf. Pojedziemy, zobaczymy.
Rekord padł
Trwa balet na rejach. Godzina dziesiąta wieczorem, ciemności rozświetlają nadbrzeżne lampy i stojące w pobliżu potężne wieżowce. Jesteśmy w centrum londyńskiej finansjery. W akcji troje akrobatów z grupy Ocelot, demonstrują podniebny balet - na maszcie i olinowaniu; kilka, a na nawet kilkanaście metrów nad pokładem. Choreografię opracowano specjalnie do muzyki Chopina, prawie piętnastominutowy spektakl. Nic dodać, nic ująć - czapki z głów.
- Wielka europejska podróż "Fryderyka Chopina" i jego pobyt w Londynie, co wiąże się 200-setną rocznicą urodzin naszego wielkiego kompozytora, jest świetną okazją do promocji Polski. Dlatego, niejako przy okazji, zorganizowaliśmy szereg imprez towarzyszących - przyznaje szef londyńskiego oddziału Polskiej Organizacji Turystycznej Bogdan Becla.
Poloneza czas zacząć. Każdy może spróbować, zawodowi tancerze w razie, czego pokażą, co i jak. Stroje z epoki mieszają się z garniturami gości. To próba przed niedzielą, na kiedy zaplanowano bicie rekordu Guinnessa w kategorii „najdłuższy korowód poloneza zatańczony poza granicami Polski”. Było trochę obaw, dzisiaj już wiemy - rekord padł, w dokach św. Katarzyny w tany ruszyło 301 osób. Wynik został oficjalnie zatwierdzony przez nadzorujących to wydarzenie sędziów i niebawem zostanie wpisany do szacownej księgi wydawanej przez producenta słynnego irlandzkiego piwa, firmę Guinness...
Przygoda na falach
Wchodzimy na pokład. Ten żaglowiec przemawia do wyobraźni. Długość całkowita - 55,5; szerokość - 8,5; wysokość masztów – 37. Metrów, oczywiście. Słuchamy opowieści o historii i osiągnięciach brygu. "Fryderyk Chopin" oddany do eksploatacji w 1992 roku zadebiutował wyścigiem przez Atlantyk w regatach Columbus, gdzie zajął trzecie miejsce. Od tamtej pory regularnie rywalizuje z najszybszymi żaglowcami świata podczas Operacji Żagiel, a jedną z ciekawszych jego podróży była ta, z przełomu lat 1999/2000, kiedy w ekstremalnych zimowych warunkach jednostka opłynęła Amerykę Południową z groźnym Przylądkiem Horn. Tradycją stała się także Szkoła Pod Żaglami.
W obecnym, czteromiesięcznym rejsie, załogę stanowią studenci z różnych polskich uczelni. - Piękna, niepowtarzalna przygoda. Zobaczyliśmy wiele ciekawych miejsc, ale nie ukrywam, że już tęskno za domem - mówi nam jeden z członków załogi.
W niedzielę żaglowiec wziął kierunek na Polskę. W Londynie zostaną wspomnienia, to było intensywne dziesięć dni…
Piotr Gulbicki
TAGI:
wielka brytania
polacy
żaglowiec
fryderyk chopin
kultura