Polacy często przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii nieprzygotowani. Nie mają pojęcia o języku ani o zasadach tu panujących. Nie wiedzą, jak poradzić sobie z problemami i zagrożeniami na obczyźnie. Przyjeżdżają by się dorobić. Tymczasem ślad się po nich urywa.
O akcjach poszukiwawczych, o dramatach rodzin i pomocy doraźnej mówi psycholog Aleksandra Andruszczak, zastępca dyrektora zespołu ds. Poszukiwań i Identyfikacji, z Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych ITAKA.
Jakie są zasadnicze powody zaginięć Polaków w Wielkiej Brytanii?
- Główną przyczyną zaginięć Polaków na terenie Wielkiej Brytanii jest utrata pracy, brak środków do życia i konsekwentne popadnięcie w bezdomność. Zaginięcia są też często konsekwencją nieprzygotowanych wyjazdów do pracy. Albo co gorsza wyjazdów "w ciemno". Część Polaków wyjeżdżających do Wielkiej Brytanii spodziewa się znaleźć tu szybko pracę. A równocześnie nie znają wcale języka ani nie mają pojęcia o kraju, zasadach prawnych i warunkach, jakie w nim panują. Nie są w stanie ani nie wiedzą jak zweryfikować to, co powinno budzić podejrzenia. To z kolei sprawia, że są narażeni na oszustwa i wykorzystywanie. Mamieni wizją doskonałej, dobrze płatnej pracy, często oddają oszustom ostatnie oszczędności i zostają bez środków do życia. Wielkie poczucie porażki i wstyd sprawia, że nie chcą kontaktować się z rodziną. Nie chcą powiedzieć, że potrzebują pomocy. Świadomie unikają tych kontaktów. Należy pamiętać, że taki wyjazd do Wielkiej Brytanii jest często spowodowany bardzo długim, bezowocnym poszukiwaniem pracy w Polsce. Oraz że rodzina upatruje w wyjeździe wielkie nadzieje na szybką pomoc finansową. Ponadto, handel ludźmi i niewolnicza praca również wiążą się z problemem zaginięć. Zdarza się, że kobiety zmuszane są do prostytucji a mężczyźni do pracy w budownictwie czy na roli.
Jaka jest skala zjawiska tych zaginięć zagranicznych w Wielkiej Brytanii?
- W 2010 roku liczby te przedstawiały się następująco: do 18 lat - 4 osoby; 18-40 - 51 osób; 41-60 - 12 osób. Powyżej 60 - nikt nie zaginął.
Znikają też ludzie zdrowi i młodzi, świadomie zrywając kontakty z bliskimi. Zdając sobie sprawę z konsekwencji, tj. akcja poszukiwawcza, jej koszty, ekstremalny stres rodziny czy choćby upublicznienie ich danych osobowych. Jak wytłumaczyć ich sposób myślenia?
- Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. Ogólnie mówiąc, należy spojrzeć na tę sytuację z perspektywy osoby zaginionej. Jeśli podejmuje tak trudną decyzję polegającą na zerwaniu kontaktów z rodziną, to znaczy, że przeżywa bardzo trudne chwile. Jest w jakiejś dramatycznej dla siebie sytuacji. Jeśli taki wybór wynika np. z niepowodzenia na rynku pracy. To wstyd z porażki jest ogromny. Jeśli przyczyną zaginięcia są konflikty rodzinne, to z każdym dniem trudniej tak po prostu zadzwonić do domu. Również odległość rozluźnia więzy rodzinne. Są też inne aspekty. Ten kto wyjechał widzi, że można żyć inaczej. Poznaje nowe osoby, zakłada nową rodzinę bez informowania o tym bliskich w Polsce. Nie potrafi skonfrontować się ze swoim wyborem.
Jak zachowują się w takiej kryzysowej sytuacji rodziny zaginionych? Gdzie mogą szukać wsparcia psychologicznego?
- Rodzina odczuwa ogromny szok i bezradność. Zazwyczaj najpierw jest maksymalna mobilizacja do działania. Jeśli nie przynosi to efektu, bliscy balansują między ogromnym strachem, nadzieją i bezradnością. Te wszystkie emocje są niezwykle negatywne i destrukcyjne. Jeśli taka sytuacja się przedłuża, to ma to ogromny wpływ na funkcjonowanie rodziny. Fundacja ITAKA świadczy bezpłatną pomoc psychologiczną dla takich rodzin. Prowadzimy całodobową infolinię: +48 22 654 70 70 oraz całodobowy telefon w sprawie zaginionego dziecka i nastolatka: 116 000. Spotykamy się też z rodzinami w naszym warszawskim Punkcie Wsparcia Bezpośredniego.
TAGI:
wielka brytania
ITAKA
zaginięcie
poszukiwania
polacy
emigranci