Tam kobiety piją najwięcej - Polak przegrywa na starcie

  Irlandia


wp.pl, dodano: 2010-12-27 (06:30)

DrukujAAA

W Irlandii picie jest jak seks - tu się o tym nie gada, tu się to robi. Jak ktoś tego nie robi, to się o nim gada, że pewnie jakiś lewy. Jak ktoś pije za mało, to się mówi, że baba. Jest w tym pewna niekonsekwencja, ponieważ najwięcej piją kobiety. Największy siniak znad Wisły może się przy nich uznać za dyletanta, cnotliwego degustatora i nie skażonego empirią teoretyka ochleju, który potrafi tylko wychwalać się, ile to wchłonął poprzedniej nocy - pisze Piotr Czerwiński, felietonista Wirtualnej Polski.

Zobacz inne felietony Piotra Czerwińskiego
Zobacz też informację o autorze

Dzień dobry Państwu albo dobry wieczór. A także sláinte i na zdrowie, skorośmy już w klimatach sylwestrowo-imprezowych. Na wstępie niniejszej rozprawki pragnę uspokoić wszystkich tych, którzy kiedykolwiek uważali, że naród Rzeczypospolitej może mieć jakąś przesadną inklinację do gorzały. Zapewniam, że to science-fiction, wyniesione z książek bajarzy takich jak Hłasko, Pilch albo na ten przykład Czerwiński lub filmów z późnym Bogusławem Lindą i wczesnym Borysem Szycem. Otóż nie lękajcie się, ponieważ w tej konkurencji naprawdę wypadamy blado wobec naszych niedościgłych braci i sióstr z mokrej krainy Bajobongo. Bo w Polsce ludzie owszem, golną sobie od czasu do czasu, ale przecież na Zeusa, nikt nie robi tego dla przyjemności! Do tego wszystkiego dochodzi element polskiego kaca moralnego, który czyni pijaństwo cokolwiek wstydliwym przedsięwzięciem. W krainie Bajobongo sprawa wygląda zupełnie inaczej, ponieważ kac moralny tu nie występuje, podobnie zresztą jak wszystkie inne jego odmiany. Bo widzicie, parafrazując słynne polskie powiedzenie: tu jest Irlandia i tu się pije.

Jasne, oba narody, w obowiązkowym towarzystwie Rosjan i Ukraińców, grają w podobnej lidze, jeśli chodzi o te sprawy, ale zauważyłem jedną zasadniczą różnicę, która stanowi też poważną przepaść kulturową między nimi i nami. W Polsce ludzie zadręczają się alkoholem. Świadczy o tym nawet sposób, w jaki opróżniają kieliszki, krzywiąc się w grymasie boleści i natychmiast sięgając po ukojenie w postaci zapitki. Irlandczycy mają do tego zupełnie inne podejście i piją, by osłodzić sobie życie. Wprowadzają element bajkowy do swojej szarej rzeczywistości: pogoda depresyjna, na każdym rogu Polak, co drugi z Polaków jest Chińczykiem, a wszyscy są Bułgarami. Nic tylko się nastukać. Robią to jednak w dużo mniej masochistyczny sposób niż ich nowi przyjaciele ze wschodniej Europy, trąbiący gorzałę.

Otóż różnica polega na tym, że stereotypowy Polak pije rzadko, ale do zwałki. Dla odmiany przeciętny Ireneusz pije kontrolnie, ale każdego dnia. Oczywiście są tacy, którzy co dzień piją kontrolnie do zwałki, a także ci, którzy nie piją w ogóle oraz wszystkie inne odcienie szarości, ale to inna liga, o której pozwolę sobie nie wspominać.

Polak pije udając, że nie pije. Przeciętna polska popijawa polega więc na tym, że w miarę jak jej uczestnicy stają się coraz bardziej cyknięci, coraz usilniej starają się udawać trzeźwych. Dyskutują przy tym o polityce, obowiązkowo złorzecząc wszystkim jej przedstawicielom, następnie biorą się za łby, przy użyciu dowolnie wybranych narzędzi kuchennych. Nie od parady w Polsce kursuje dowcip, że najlepszym środkiem antykoncepcyjnym jest wódka i piasek, bo jak plemniki się zamroczą, to pozabijają się kamieniami. W Irlandii sprawa wygląda cokolwiek odwrotnie. Tutaj przeciętna impreza wygląda tak, że ktoś obowiązkowo pod wpływem spirytualiów zachodzi w ciążę.

Irlandczyk pije rekreacyjnie, jak kolarz poza sezonem, który jeździ po to, by nie wyjść z wprawy. Nigdy nie jest skuty na amen, ale za to regularnie bywa w stanie wskazującym. Trenuje do wielkiego wyścigu, w którym bierze udział niezmiernie rzadko. Śpiewa przy tym "Sweet Molly Malone", która jest najsłynniejszym irlandzkim pretekst-songiem i opowiada o rzeczonej Molly, na jaką podmiot liryczny skierował swe chucie. W standardowym repertuarze jest też utwór "Whisky in the Jar", który cały świat poznał z repertuaru Thin Lizzy, a także inne niekoniecznie irlandzkie przeboje, takie jak "Who The Fuck Is Alice” zespołu Smokie, przy czym śpiewana jest chóralnie tylko przeróbka refrenu.

Polacy najczęściej piją w domu, Ireneusze piją w pubach. Podobnie jak ma to miejsce we wszystkich innych krajach na świecie, Irlandia jest pełna irlandzkich pubów. Irlandzki pub występuje tutaj na każdym rogu i naprawdę trudno jest w tym kraju znaleźć jakieś puby nieirlandzkie. Mimo kryzysu przybytki te są zawsze pełne ludzi, którzy dali się omamić potrzebie rekreacji. Puby są tak obmyślane, by każdy człowiek wracający z pracy do domu napotkał po drodze przynajmniej trzy, niezależnie od kierunku, w którym się udaje, i w każdym z nich zostawił przynajmniej pięć euro, bo tyle wynosi standardowa opłata za kufel w centralnym Dublinie. By łatwiej się piło, w irlandzkich pubach zawsze rozbrzmiewa muzyka na żywo, a także występują w nich mniej lub bardziej żywe mecze dowolnie wybranej dyscypliny zespołowej, by można było wznosić za coś toasty.

Zauważyłem, że w Irlandii ludzie wracając z pracy niemal obowiązkowo zahaczają o knajpę. Obyczaj, który w Polsce występuje przeważnie w piątki, tutaj objawia się codziennie, a żeby było śmieszniej, parkingi przed tymi knajpami są zawsze pełne samochodów. Dzielni konsumenci guinnessa są równie dzielnymi kierowcami, aczkolwiek irlandzkie prawo od pewnego czasu wyraźnie zakazuje prowadzenia pod wpływem alkoholu. Być może zabrzmi to jeszcze bardziej surrealistycznie niż cała reszta tego felietonu, ale szczęka opadła mi do kolan na wiadomość, że na irlandzkiej prowincji odnotowano wzrost liczby samobójstw wśród rolników, którzy mieszkali daleko od ulubionej knajpy i nie mogli dostać się do niej z powodu zakazu jazdy po spożyciu. Do tej pory myślałem, że tylko Polscy rolnicy byliby w stanie powiesić się z powodu braku dostępu do remizy, a tu proszę. Wot Józku, jaka konfuzja.

Inny paradoks, o którym zdążyłem już wspomnieć we wstępie do niniejszego felietonu, polega na tym, że najbardziej drakońskie pijaństwo występuje w Irlandii wśród kobiet. Kobiety i alkohol to osobny temat i prawdziwa mieszanka wybuchowa w tej krainie, ponieważ Irlandzka dziewczyna pije jak nastoletni punk-rocker i także samo się wtedy zachowuje. Jeśli ktoś widział Sida Viciousa, rozbijającego sobie na głowie butelki po piwie albo rozgniatającego na twarzy hot-dogi, to byłoby mniej więcej to samo, co mam teraz na myśli. W sobotni wieczór centrum miasta zaludnia się tabunami wydekoltowanych autochtonów płci żeńskiej, nagrzanych w trzy słoneczka i demonstrujących radość życia poprzez wymiotowanie na ulicę. Rzygająca dziewczyna w miniówce z potarganym tapirem na głowie jest regularnie bohaterką telewizyjnej kampanii społecznej, skierowanej przeciwko pijaństwu rzygających dziewczyn, które najwyraźniej osiągnęło w Irlandii takie rozmiary, że zaczęło wymagać społecznych kampanii w telewizji. Raz do roku scenariusz reklamówki się zmienia, ale wątek przewodni zawsze pozostaje ten sam.

Ja osobiście nigdy nie zapomnę pewnej piątkowej nocy, kiedy z duszą na ramieniu wiozłem kogoś bliskiego na ostry dyżur do szpitala, a nagle jak spod ziemi kompletnie nagrzana dziewucha w stroju balowym wskoczyła mi na maskę samochodu, spływając po niej zresztą na asfalt jak postacie z disnejowskich kreskówek. Zaraz potem wstała i obmacując rękami powietrze poczłapała w dalszą drogę, najwyraźniej bez żadnego uszczerbku na zdrowiu, ale szok pozostał. Do dzisiaj, gdy zdarza mi się jechać wieczorem po mieście, baczę uważnie na krzaki przy chodnikach, czy aby nie czai się w nich sformatowana Irlandka, która zechce rzucić mi się pod koła.

By było śmieszniej, prawidłowość ta nie dotyczy tylko samotnych dwudziestek, które z jakiegoś powodu idą na noże z losem. W moim osiedlowym spożywczaku, do którego zachodzę w sobotnie przedpołudnie na weekendowe zakupy, regularnie napotykam zmaltretowane czterdziestkipiątki w stylu "Desperate Housewives", które cedzą do nieodłącznego telefonu: "Och kochanie, jak tam po wczorajszym? Ja nie pamiętam jak wróciłam do domu. Ty też? To cudownie, kochanie. Jaka fantastyczna impreza. No to see you wieczorem". Wieczorem, jak mniemam, impreza jest tak samo fantastyczna. Dzięki temu rano w naszym sklepie nigdy nie ma tłoku.

Tak zwane społeczne przyzwolenie na pijaństwo jest w Irlandii tak samo silnie zakorzenione jak w Polsce, ale trzeba przyznać, że państwo robi tu trochę więcej, aby temu pijaństwu zapobiec. Sprzedaż alkoholu w sklepach jest ustawowo zabroniona między 22.00 i 10.30 rano, zaś w niedziele nie można kupić sobie piwka aż do 13.00, co niektórym czytelnikom z pewnością coś przypomina. Chcielibyście poczuć się jak za komuny, braciszkowie? Irlandia jest też bodaj jedynym krajem Unii Europejskiej, o którym słyszałem, by stosował prohibicję. Całkowity zakaz sprzedaży alkoholu występuje tutaj w Wielki Piątek, zwany tutaj gud frajdejem. Jest to też dzień lamentu i boleści dla wielu prawdziwych Polaków, którzy zapomnieli zrobić zapasów bądź przebywają na wyspie od niedawna i błądzą po ulicach w poszukiwaniu choćby małej szklaneczki piwa.

Dla odmiany nie istnieje w Irlandii izba wytrzeźwień. Jeśli wierzyć plotkom, policja zawozi naprutych współobywateli do domu, jeśli tylko są w stanie zeznać gdzie dom ten się znajduje. Również personel lokali gastronomicznych ma bardzo ludzkie i humanitarne procedury dotyczące gości, którzy przedawkowali: są wynoszeni na ulicę za nogi i ręce. Wygląda to bardzo widowiskowo, kiedy się idzie wieczorem przez sławny Temple Bar, który przewodniki zachwalają jako niesławny, mniej więcej z tego powodu, że albo ktoś tu przed chwilą zwymiotował, właśnie wymiotuje, albo za chwilę będzie wymiotował, gdyż aktualnie jest wyrzucany z pubu. Jest to też ulubiony rewir bywalców wieczorów kawalerskich i panieńskich, którzy jednoczą tutaj swe siły. Oprócz problemów z grawitacją poznajemy ich po jednakowych koszulkach, a w przypadku druhen, po świecących plastikowych czółkach lub uszach królika na głowie. Jest ich tak wiele i bywają tak makabrycznie naprane, że nie zdziwię się, jeśli w okolicach Grafron Street obok pomnika słynnej Molly Mallone stanie kiedyś pomnik Nawalonej Irlandzkiej Dziewczyny, aczkolwiek figura prawdopodobnie będzie ułożona w pozycji leżącej.

Im dłużej mieszkam w tych stronach, najdziksze wybryki alkoholowe z młodości coraz bardziej wydają mi się harcerskim pląsaniem w porównaniu z tym, co zobaczyłem w krainie Bajobongo. Ze szczególnym uwzględnieniem wspomnianej polki, którą potrafi zatańczyć przeciętna irlandzka kobieta. Oto znalazłem się w kraju, gdzie tacy jak ja, którzy dobiegając czterdziestki wychodzą do pubu raz na pół roku, skąd zresztą wracają do domu cztery piwa później, uważani są przez resztę populacji za dziwaków i nudnych frajerów, z całą pewnością przybyłych zza granicy.

Dobranoc Państwu.

Z Dublina specjalnie dla Wirtualnej Polski Piotr Czerwiński

Piotr Czerwiński (ur. 1972) - to polski publicysta i pisarz. Felietonista Wirtualnej Polski. Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. Zadebiutował powieścią "Pokalanie" wydaną w 2005 roku. Po jej wydaniu wyjechał do Dublina, gdzie obecnie mieszka i pracuje jako administrator baz danych. W 2009 ukazała się jego druga książka "Przebiegum Życiae", która specyficznym językiem, pełnym zapożyczeń i anglicyzmów, opisuje m.in. życie polskiej emigracji w Irlandii.

TAGI:  irlandia  alkohol  picie  pub  polacy  piotr czerwiński 

oceń
3
1
Podziel się
zobacz ranking


Opinie

Ocena: 0 [0]
~niko [2011-02-13 07:41]

brak umiaru we wszyskim- nobles !
jak szaleć ,to w Irlandii,a jak pracować, to w Polsce, (ha ha) za dwa tysiące zł/pl, czy nie tak? W naszym kraju ludzie sie zmieniają, jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej, sam Donald nas zapewnia.a to juz coś.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~100% [2011-02-02 21:38]

Szanowny Panie Piotrze
Podsumowując, na pisaniu się Pan za bardzo nie zna, na piciu tym bardziej... Kolokwialnie pisząc zrzygałem się przy trzecim akapicie. Rażące błędy, język niezrozumiały, ponadto absurdalna teza. Swoją drogą porównanie też mało trafne zważywszy na średnią krajową zarobków, lecz mimo tego bym nadal polemizował. Już lepiej jakby się Pan zajął lobbowaniem na rzecz legalizacji marihuany w Polsce. Pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Marysia [2011-02-13 00:12]

Polska miodem płynąca a Irlandia ...?
Nie byłam jeszcze, ale ja się nie dam upić. Jeśli oni są ciągle na rauszu to już wiem dlaczego nie potrafią nawet określić położenia geograficznego Polski, a jedzenia nie lubią bo po kacu czuje się jadłowstręt niezależnie od tego co i skąd się je. Boże to kiedy oni pracują? U nas jest $52kp i do widzenia.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~pirx [2011-02-12 12:37]

Polskie reżimy podające się za "państwo polskie" potrafią tylko dbać
o swoje interesiki i podnosić podatki, zatrudniać rodzinki i znajomków. Profesjonalizm na końcu

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~am [2011-02-09 23:22]

...Irlandia przy Szwecji...albo Norwegii...
..to pikus....no, Pan Pikus...oczywiscie, jesli chodzi o rygoryzm tutejszej prohibicji....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
alarm78 [2011-02-07 17:16]

CZYLI...
jak prezio Jarek-hehe trafiles w sedno:)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~oyster [2011-02-06 17:40]

Niestety !! NASZE PRETEKST-SONGI sa śliczniejsze !
!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kogito [2010-12-27 14:27]

OCHLEJSTWO JEST PRZYWARĄ
Narodową i my też się mieścimy w czołówce z tą przywarą.

odpowiedz

pokaż 95 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~suoma [2011-02-02 22:04]

Widać ,że autor nie był w Finlandii!
Widać ,że autor artykułu nigdy nie był w Finlandii i nie wie jak potrafią chlać Finki i Finowie.Tyle tylko,że chyba mają słabsze głowy ...no i skutek wiadomy.Szczególnie na promach Finlandia-Szwecja,Finlandia-Estonia można się napatrzec wystarczająco.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~misiu [2011-02-02 19:20]

W Irlandii piją w pubach bo ich stać.
Polacy piją w domach bo to wychodzi taniej. Polskę okupuje Watykan a oni ich pogonili i nigdy nie byli pod okupacją.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~odkrywca [2011-01-03 16:24]

UWAGA! największe odkrycie dekady - nowy gatunek inteligenta: PÓłinteligent
PÓłinteligent=ignorancja+arogancja+megalomania

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~OLIN [2011-02-02 18:12]

irlandia do Polski
I bardzo dobrze, niech sobie pija,bo kto pije ten zyje,dodam optymistycznie bez narzekania i biadolenia ,ze jemu zawsze wszystko zle.A zatem pijmy rozsadnie i bawmy sie,to bora rada dla pesymistow.Jak jest golo to niech bedzie nam wesolo.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~pit [2011-02-02 14:06]

No i co z tego,że irlandzkie dziewuchy tak piją i się
potem puszczają, skoro na trzeżwo i nawet po pijaku nie da się na nie nawet choćby patrzeć? Jedynym wytłumaczeniem dla tego zjawiska jest frustracja i desperacja wspomnianych panien.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~DundrumBalally [2011-01-29 22:57]

Slainte!
Polecam Przebiegum Życiae, książkę tego autora o Irlandii - jesli sie komus podobał felieton, to tam jest jeszcze lepsza jazda. Rozwalająca jest moc tego materiału, gosc jedzie równo i sie nie oszczedza! Pozdrowka.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~sharq [2011-01-24 22:51]

Tu jest POLSKA i tu się pije!
Nikt mi nigdy nie wmówi, że jakiś anglojęzyczny naród potrafi wypić więcej od Polaka. Czym tu się wstydzić nie wiem, można się mocną głową chwalić, a że nawalone Irlandki zachodzą często w ciążę jak są "kopnięte", to tylko świadczy o nich gorzej. Dużo polskich dziewczyn też umie pić, zarówno na imprezach, dyskotekach, jak i "normalnych" imieninach, czy podobnych okazjach, i jakoś nie słyszałem (no, może o pojedynczych przypadkach), coby Polka zaszła w ciążę na dyskotece, schlana na umór. Znajomy po wypiciu 2x0,7l umie się dobrze bawić, a jak wyliczyłem, miał wtedy około 8,3 promila we krwi (co jest dla mnie swoistym ewenementem). O kulturze picia w Polsce można dyskutować, ale nigdy nie mówcie, że Polak nie potrafi wypić, bo jest to cecha narodowa, i powinniśmy być z niej dumni.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kacha [2011-01-23 09:44]

brawo
Brawo Panie Piotrze, super artykuł, ostre pióro i trafna ocena faktów. Gratuluję, uśmiałam sie do rozpuku czytając. Mam tylko nadzieję ,że u nas nie będzie nigdy drugiej Irlandii, bo napruta kobieta to zawsze żałosny widok nie zależnie od szerokości geograficznej

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Monsieur [2011-01-23 04:27]

no to slabo slyszales
w Skandynawii jest prohibicja w pewnych okresach a alkohol mozna kupic w wybranych sklepach, w Polsce tez policja odwozi do domu, mnie odwiozla

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Fan Maxima [2011-01-07 23:37]

Legendarny autor znów działa
Legendarny autor, legendarne książki, legendarne felietony w Maximie, które zawsze zaczynały się od Dzień dobry państwu albo dobry wieczór;, miło widzieć pana znowu wśród żywych. Szkoda że wyjechał pan za granicę. Pozdrawia dawny fan Maxima.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~So [2011-01-17 23:06]

Kompleks
Najlepszym lekarstwem na własne kompleksy jest porównywanie się do gorszych. I czemu ma służyć to bezmyślne picie alkoholu? Po co komu te brednie?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~emigrer [2011-01-17 23:30]

Anglosasi piją rozcieńczone świństwa!
I to w dużych ilościach! Kobity też potrafią! Natomiast przy piciu klasycznego pół litra na głowę, tylko z przepitką - wysiadają w przedbiegach! Polki potrafią to samo i potem nie rzygają!

odpowiedz

W Irlandii to kobiety piją najwięcej
W Irlandii to kobiety piją najwięcej (fot. Jupiterimages)

Baza wiedzy

  • Jak znaleźć pracę za granicą?
  • Jakich dokumentów potrzebujesz?
  • Jak uczyć dzieci polskiego? Gdzie jest polski kościół?
Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w naszej bazie wiedzy

Sonda

Czy władze Ogniska Polskiego powinny sprzedać jego siedzibę?


Pogoda

Dublin

Dublin +18+12°C

Więcej w serwisie:
pogoda.wp.pl

Kursy walut

$ USD 3,4589 -0,55

£ GBP 5,4178 -0,58

€ EUR 4,3510 -0,35

Więcej w serwisie:
waluty.wp.pl

Newsletter

Zapisz się na newslettera:

Szukaj w serwisie

Który kraj Cię interesuje?

mapa Wybierz z listy kraj, z którego informacje Cię interesują:

Galerie

wszystkie galerie

Wasze komentarze

WP pisze tylko

WP pisze tylko o takich sensacyjnych bzdurach a nie o konkretnych sprawach. Olać ten portal niech za... do 67 na minimalnych pensjach.

więcejDodał: andre, godz. 23:24

co

co to sie robi pederasta w radzie parafialnej, czy w tej austrii nie ma już zdrowych ludzi ?

więcejDodał: ilona, godz. 15:00

Coś wam opowiem.

Coś wam opowiem. Fakt jest koło 24, słucham sobie TV info na antenie dokument "Co się stało z naszym zjazdem" ( chyba jakoś tak ). Tv mały lcd może 5w głośniki. Lato zeszłego roku, są prace przy ocieplaniu budynku, mam balkon otwarty, ale...

więcejDodał: Gość, godz. 14:22

Archiwum

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3