Lublin, Hamburg, Londyn. Te trzy miasta wyznaczają jej życiową drogę. W pierwszym spędziła dzieciństwo, w drugim większość życia, natomiast w brytyjskiej stolicy mieszka obecnie - od trzech lat. Nowe wyzwania, chęć zawodowego i artystycznego rozwoju.
- Londyn to najbardziej międzynarodowe miasto w Europie, dające wiele możliwości. Różne narodowości, wielobarwny tłum na ulicach, kreatywność ludzi. I swoista wolność, jakiej trudno doświadczyć gdzie indziej, no może poza Nowym Jorkiem. Bardzo lubię takie klimaty - wyznaje.
Uciekaj moje serce
Liza Minnelli, Patricia Kaas, Edith Piaf, Irena Santor, Lora Szafran… Znane nazwiska, wielkie przeboje. Kamila przyznaje, że dużym szacunkiem darzy te wokalistki. Za interpretację, głos, możliwości wokalne. Jednak nawet, jeśli w jakimś stopniu się na nich wzoruje, to na swój sposób, starając się wypracować własny, oryginalny styl. Dochodzą do tego inspiracje klasyką, arie operowe, koncerty skrzypcowe, muzyka filmowa. Różne wątki, różne formy artystycznej ekspresji.
- Muzyka, którą śpiewam, jest pełna opowieści - smutnych i wesołych, czasami ironicznych. Swoista mieszanka kabaretu, chansons, jazzu - charakteryzuje swój styl Kamila, dodając, że jej przygoda z piosenką zaczęła się przypadkowo. W 2000 roku towarzyszyła siostrze występującej na Festiwalu Piosenki Polskiej "Malwy" w Białej Podlaskiej. Miała wówczas dwadzieścia lat, jej udział w próbach chórku zrobił wrażenie na organizatorach imprezy na tyle, że zaproponowali, by zaśpiewała podczas otwarcia festiwalu. Tekstu utworu "Uciekaj moje serce" uczyła się całą noc, nerwów nie brakowało. Bezsenne godziny, sceniczne emocje. Ale efekt spełnił oczekiwania, kolejne występy były tylko kwestią czasu…
Festiwal "Pamiętajmy o Osieckiej" w Warszawie, finałowy koncert Warsztatów Jazzowych w Krakowie, Festiwal "Malwy" w Płocku. - Podczas tej ostatniej imprezy, na której w 2001 roku zdobyłam drugie miejsce, nieżyjący już Jarosław Kukulski przy rozdaniu nagród powiedział, żebym nigdy nie rezygnowała ze śpiewania. To była dla mnie wielka satysfakcja, swoisty muzyczny drogowskaz na przyszłość - wspomina.
W biologii molekularnej
Na co dzień jest stateczną panią stomatolog. Prywatna szwajcarska klinika w centrum Londynu, elastyczny czas pracy. Pacjentów nie brakuje, poważnych przypadków też. Na przykład rugbystów, u których wybite zęby, również jedynki, to chleb powszedni.
Kamila ma tytuł doktora, który obroniła cztery lata temu, jednak cały czas się kształci. Niebawem czekają ją kolejne egzaminy, kolejne certyfikaty. Z nauką nigdy nie miała problemów. Może, dlatego, że była ciekawa świata i nowych wyzwań.
W Hamburgu skończyła jedno z najlepszych katolickich gimnazjów Sophie Barat Schule, gdzie dodatkowo grała na skrzypcach w szkolnej orkiestrze. Bo, jak podkreśla, muzyka jest inspiracją do pracy nad sobą, rozwija i motywuje. Potem był Uniwersytet Medyczny i Hamburska Orkiestra Młodzieżowa. Koncerty, wyjazdy, wspomnienia. Muzyka dawała wiele satysfakcji, jednak z czasem musiała się skoncentrować jedynie na stomatologii, szczególnie wtedy, kiedy zaczęła robić doktorat w Instytucie Naukowym Wirusologii i Immunologii Eksperymentalnej Heinrich-Pette-Institut.
- Oprócz zajęć na uczelni i przyjmowania pacjentów w klinice pracowałam w laboratorium metodami biologii molekularnej. To było bardzo pracochłonne, ale jednocześnie twórcze i dające wiele satysfakcji zajęcie. Inne sprawy musiałam ograniczyć do minimum…
Im dalej, tym lepiej
Siedzimy nad Tamizą. Lekkie słońce, bezchmurne niebo, przelatujące ptaki. Czuć nadchodzącą jesień. Oglądamy zdjęcia, wspominamy dawne czasy. Miała pięć lat, kiedy z rodziną wyjechała z rodzinnego Lublina osiedlając się w Hamburgu. Mama jest biologiem, tata - weterynarzem. Na obczyźnie szanse rozwoju były nieporównywalne w stosunku do tych w kraju.
TAGI:
kamila iwański
dentysta
muzyka
polka
wielka brytania
londyn
koncert