Wizyta u tego lekarza to horror!

  Irlandia


wp.pl, dodano: 2011-06-13 (07:00)

DrukujAAA

Różnica między lekarzami w Irlandii polega na tym, że polski lekarz leczy, a irlandzki wystawia zwolnienia i recepty na antybiotyk, bez względu na rodzaj schorzenia i jego podłoże. To dlatego nasze przychodnie są tutaj tak oblegane. Polscy lekarze w Irlandii mają też inną wielką zaletę. Są zadowoleni z życia, ponieważ zarabiają normalne pieniądze - pisze z Dublina w felietonie dla Wirtualnej Polski Piotr Czerwiński.

Zajrzyj też to innych felietonów tego publicysty

Dzień dobry Państwu albo dobry wieczór. Im dłużej mieszkam w Dublinie, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma czegoś takiego jak irlandzka służba zdrowia. Jeżeli ktoś zetknął się z takim zjawiskiem, to z pewnością było złudzenie optyczne, którego nie ma sensu leczyć u miejscowych optyków, ponieważ oni również nie istnieją, a jeśli ktoś spotka irlandzkiego optyka, który twierdzi, że jest inaczej, to znaczy że człowiek ten wydaje się sam sobie i epatuje innych swoimi zwidami. Gdyby nie polskie przychodnie lekarskie, wszyscy byśmy wykorkowali, uprzednio najadłszy się sporo antybiotyków, ponieważ z tego co zauważyłem, wizyta u irlandzkiego lekarza obowiązkowo kończy się przepisaniem antybiotyku, bez względu na rodzaj schorzenia, a także na to czy wystąpiło ono na podłożu wirusowym, czy bakteryjnym, czy też może było stłuczeniem kolana.

W rzeczy samej hymnem tutejszego lecznictwa powinien zostać motyw z czołówki serialu „Daleko od noszy”, ze szczególnym uwzględnieniem wersu „omijaj szpitale”. Według rankingu przeprowadzonego w Unii Europejskiej przed pięcioma laty, irlandzka służba zdrowia, która, jak już mówiłem, nie istnieje, znalazła się na drugim miejscu od końca, po litewskiej, która najwyraźniej ma czelność nie istnieć jeszcze bardziej. Nie od parady jedyny protest publiczny, jaki miałem okazję zobaczyć w tym kraju w czasach celtyckiego tygrysa, odbywał się przed szpitalem. Jego uczestnicy machali transparentami, z których wynikało, że irlandzka gospodarka funkcjonuje w pierwszym świecie, zaś służba zdrowia w trzecim. Protestowali z tego drugiego powodu. Po latach spełniło się marzenie, by jedno dorównało poziomem drugiemu, lecz niestety w niepożądanym kierunku, bo jak wiemy, irlandzka gospodarka jest teraz na poziomie Bangladeszu i tylko patrzeć, jak ktoś zorganizuje dla niej kolejny Live Aid.

Skłonny jestem zgodzić się z tym na podstawie zaledwie dwóch wizyt w miejscowych szpitalach, które z łatwością przerobiłbym na scenariusze horrorów, w przeciwieństwie do mojej wirtualnej publicystyki nie zakrzywiając do ich potrzeb rzeczywistości.

Zacząć należy od tego, że usługi medyczne w tym kraju niemal we wszystkich przypadkach są przynajmniej częściowo płatne, więc jeśli ktoś nie ma prywatnej polisy ubezpieczeniowej ani gotówki, w zasadzie może spokojnie umierać, bo jeśli wyleczy się i nie zapłaci rachunku za leczenie, i tak umrze z głodu, wyrzucony na bruk przez komornika. Rachunki medyczne są najczęściej refundowane przez ubezpieczycieli tylko częściowo, wyjąwszy specyficzne i rzadkie usługi, z których korzysta się raz w życiu, jeśli jest się co 10. człowiekiem w tej krainie.

Nie istnieje tu pojęcie państwowej przychodni lekarskiej, w której to roli występują szpitalne izby przyjęć. Wizyta na ostrym dyżurze w takiej izbie również jest płatna, o ile nie dostało się na nią skierowania od lekarza ogólnego, który przyjmuje tylko prywatnie i tylko za pieniądze, i tylko przy wcześniejszej rezerwacji. Tu błędne koło płatności się zamyka. Na izbie przyjęć czeka się pięć godzin i wykrwawia na śmierć, nim ktokolwiek obejrzy ranę; los ten z całą pewnością spotkałby mojego kolegę, który dostał pewnego wieczoru nożem w łopatkę od miejscowego proletariusza, po czym zawlókł się na izbę przyjęć i tam zległ, prawie straciwszy przytomność. Niestety nie zdążył zapisać się do lekarza ogólnego po skierowanie. Oczekujący wraz z nim inni poturbowani dublińczycy sami opatrzyli go i zdezynfekowali za pomocą łyskacza, podpasek, chusteczek higienicznych i kościelnych pieśni. Kiedy świtało, został wezwany do lekarza na oględziny i ku ogólnej radości personelu tej instytucji, czuł się już całkiem dobrze.

Inny przypadek szpitalnej abstrakcji miałem okazję przeżyć osobiście. Zawiozłem kiedyś do szpitala przyjaciółkę, którą męczył od kilku dni niewytłumaczalny ból brzucha. Zaczynała się już od niego skręcać i zielenieć, ruszyliśmy więc na ostry dyżur, a że była niedziela, skierowania rzecz jasna nie dostaliśmy. Polski gastrolog był zaklepany do następnego tygodnia, zostawało więc tylko odwiedzenie szpitala. Po kilku godzinach spędzonych na skręcaniu się z bólu w poczekalni, zabrano dziewczynę na salę, gdzie dwaj pielęgniarze położyli ją na kozetce i pozwolili skręcać się przez następnych kilka godzin. Gdy przyszedł lekarz, oznajmił że nie wie, co może być przyczyną tych dolegliwości, ale jeśli to rzeczywiście boli tak bardzo, chętnie poda morfinę.

Następnego dnia była już w samolocie do Polski. Przyczyną bólu był książkowy przypadek kamieni woreczka żółciowego, który znajdował się w ostatnim stadium rozkładu. Gdyby nie operacja, którą przeprowadzono niemal natychmiast, sprawa skończyłaby się sepsą i zgonem. I to akurat w ogóle nie jest śmieszne.

Inna znajoma uciekła kiedyś z gabinetu irlandzkiego dentysty, z gracją równą ucieczkom sprzed ołtarza, ponieważ człowiek ten przyjmował w zapleśniałej piwnicy bez okien i umywalki, a pacjentkę przyjął bez fartucha, ubrany w kraciastą koszulę, w której jeszcze przed chwilą krzątał się po ogródku. Następnie uruchomił wiertarkę. Skojarzenia z filmem „Hostel” były zbyt oczywiste, by porzucić stoicki spokój i oddalić się w podskokach. Zważywszy, że plomba kosztuje tutaj najmarniej 80 euro i nie ma sensu umierać w irlandzkiej piwnicy za tak wygórowaną cenę.

Do miejscowych medyków opłaca się natomiast przychodzić w przypadkach lekkich przeziębień na granicy symulacji. Za 60 euro, bo tyle mniej więcej kosztuje wizyta, można kupić zwolnienie, wystawiane najczęściej na trzy dni, a także receptę na antybiotyk, w roli atrakcyjnego bonusa, gdyby komuś ze znajomych potrzebne były jakieś antybiotyki. We wszystkich innych przypadkach zaleca się odwiedzić polską przychodnię; nasza medycyna objawiła bowiem temu krajowi prawie nieznany dotąd wynalazek przychodni, w której można zapisać się na wizytę u specjalisty bez zapisywania się na wizytę u lekarza ogólnego, który wystawi skierowanie. Oprócz tego można wykonać badania krwi, również nie kupując u nikogo skierowania, zmierzyć ciśnienie, a nawet zrobić USG dowolnej części ciała, też z pominięciem zbędnych skierowań. Nie muszę dodawać, że bez zapisów i skierowań można też odebrać opisane wyniki.

W samym Dublinie działa przynajmniej kilka polskich przychodni; wszystkie są z łatwością namierzalne przy pomocy google’a, co w zasadzie eliminuje konieczność tułania się po mieście albo, odpukać, irlandzkich szpitalach. Problem może polegać jedynie na tym, że nasi lekarze są często zaklepani przynajmniej na kilka dni z góry, a jest paru takich specjalistów, na których trzeba czekać tygodniami, bo zatrudniają ich wszystkie polskie przychodnie w mieście.

Oczywistym atutem polskiego lekarza w Irlandii jest płynna znajomość polskiego języka, bo jak by na to nie patrzeć, słownictwo medyczne w każdym narzeczu jest dość skomplikowane i raczej nie objęte standardowym programem nauczania języków obcych. Jeśli idzie się do miejscowego lekarza, przed wizytami o co bardziej zawiłym charakterze warto więc przynajmniej zweryfikować swoje boleści ze słownikiem, tylko po co komu słownik, skoro i tak zaproponują nam morfinę albo chociaż antybiotyki. U naszego lekarza problem ten zatem odpada. Polski lekarz ma też taką zaletę, że potrafi diagnozować poszczególne schorzenia, choć dla symulantów to poniekąd zła wiadomość, a nawet je wyleczyć, przepisując właściwe medykamenty, co jest naprawdę godne podziwu. Jeszcze większe ukłony należą się również naszym dentystom, którzy, choć to może zabrzmieć dziwnie, naprawdę leczą chore zęby i nie próbują na siłę leczyć zębów zdrowych. Polski lekarz jest przeto w naszych stronach na wagę złota, a wraz z nim polska pielęgniarka, której należy się również przynajmniej jedno czołobitne zdanie. A także polski hydraulik oczywiście, ale to już trochę inna historia.

Oczywiście po obu stronach barykady zdarzają się wyjątki, brutalnie potwierdzające regułę. Osobiście widziałem polskiego ginekologa, autentycznego palanta, który był obłożnie chory i kichał przyjmując pacjentki. Dla odmiany profesjonalistą i ideowcem jest mój osiedlowy lekarz Irlandczyk, jeden z tych starszych ludzi ogarniętych obsesją leczenia, których gatunek wydaje się być w zaniku. Nigdy nie przepisał antybiotyku na złamanie nogi ani aspiryny na gruźlicę, a dzieci w jego gabinecie dostają znaczki z napisem „dziś byłem grzeczny u pana doktora”. Historia o woreczku i morfinie wprawiła go w depresję; mam wrażenie, że zamówił mszę w intencji tego szpitala, albo przynajmniej poszedł upić się z żalu. Był na urlopie, kiedy cała historia miała miejsce.

Skoro już mowa o dzieciach, to dramatyczna kondycja irlandzkiej służby zdrowia nie dotyczy tylko irlandzkiego położnictwa; w rodzeniu dzieci ten kraj jest przecież najlepszy na świecie i trzeba przyznać, że miejscowe porodówki naprawdę reprezentują światowy poziom. Ludzie w tym kraju rodzą się w naprawdę przyzwoitych warunkach, ale z jakichś powodów ta wysoka klasa nie obejmuje już kolejnych etapów życia i pediatria już nie ma takich notowań, jeśli nie liczyć polskich pediatrów, oczywiście.

Tak czy owak, nasi lekarze w tej krainie są kolejnym dowodem na to, że Polak potrafi. Niestety, wciąż jest naszych lekarzy zbyt mało. Dlatego jeśli kończysz medycynę, znasz angielski, a tata z mamą nie należą do klanu i nie załatwili ci roboty, zrób nam przysługę i przyjedź w nasze strony. Nie dość, że zarobisz trochę więcej niż tysiąc pincet złotych miesięcznie, to jeszcze kilku rodaków możesz wyratować z niezłych opresji. Prosimy cię o to w imieniu swoim oraz naszych towarzystw ubezpieczeniowych, które oddadzą nam dużo większą część rachunku, jeśli będziesz przyjmować jako specjalista.

Dobranoc Państwu.

Z Dublina specjalnie dla Wirtualnej Polski Piotr Czerwiński

TAGI:  leczenie  służba zdrowia  lekarz  szpital  pacjent  chory  irlandia  polska  medycyna  piotr czerwiński 

oceń
4
10
Podziel się
zobacz ranking


Opinie

Ocena: +1 [3]
~ [2011-08-02 11:04]

Panie Piotrze pisze Pan takie glupoty ze glowa BOLI! Zrezygnowalam z polskich przychodni poniewaz sa duzo drozsze niz moj irlandzki GP, bylam u 3 roznych polskich lekarzy i zaden z nich nie umial zdiagnozowac mojej choroby, dopiero moj irlandzki doktor zlecil mi wszystkie potrzebne badania.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -11 [25]
~klioes [2011-06-27 12:42]

Wybieram sie owszem do Irlandii, ale Polakow leczyc zamiaru nie mam. Polakow mam juz dosc: tego strasznego chamstwa, ktore wyzyskuje lekarzy i obmawia ich o wszystko; tej potwornej niewdziecznosci, tego bydla. Mam juz zaklepane miejsce w Dublinie - szpital dla irlandzkich elit. Bede zarabial i nikt absurdalnie nie bedzie mnie oskarzal o to, ze biorac honorarium, biore lapowke. Bo honorarium to nie lapowka. To zaplata za prace, za prace razaco zle wynagradzana w Polsce. I nie udawajcie Polacy, ze nie wiecie o co chodzi.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~A [2011-08-26 10:31]

Nie rozumiem tych pelnych nienawisci komentarzy. Mieszkam w Irlandii i mialam stycznosc zarowno z irlandzkimi jak i polskimi lekarzami, niestety porownanie wypada na niekorzysc irlandzkich. Zgadzam sie w zupelnosci z tym co zostalo opisane w felietonie. Mimo, ze irlandcy lekarze zazwyczaj sa przemili, to wizyta zazwyczaj sie konczy na opowiedzeniu co mi dolega i wypisaniu recepty na antybiotyk i tradycyjne 3 dni zwolnienia, jesli zakaszle troche glosniej wtedy mozna liczyc i na wiecej. Byc moze sa, gdzies irlandcy lekarze z prawdziwego zdarzenia, ktorzy lecza, a nie przepisuja tylko antybiotyki, ale ja jeszcze takich nie spotkalam.

odpowiedz

Ocena: -2 [2]
~polka [2011-08-10 23:19]

proponuję aby ci co za darmo wykształcili sie i wyjezdżaja zwracali di budżetu za studia medyczne

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~polka [2011-08-10 23:21]

cóż punkt widzenia zawsze zależy od niestety ,,siedzenia tak juz było i będzie niestety

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~antoni [2011-08-10 20:31]

Obecnie lekarze z NFZ traktują w Polsce pacjenta jako osobistego wroga, który przeszkadza lekarzowi w jego prywatnych zajęciach.Duża zasluga tego stanu rzeczy leży po stronie rządu premiera Tuska.

odpowiedz

Ocena: +7 [15]
~Polak [2011-06-13 21:10]

Mieszkam w Irlandi 7 lat czytam często felietony tego Pana i dochodzę do wniosku że on w Irlandi znalazł się za jakąś karę a to co opisuje to takich bredni i głupot nie często można poczytać

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~iza [2011-08-10 19:25]

nie wracaj do Polski-ona juz nie istnieje.... Zostan w Irlandii, ja tez nie wracam !!!! zostaje na obczyznie, ale na drugiej polkuli...przyjade do Irlandii na wakacje !!!

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~WOJ [2011-08-10 16:46]

TO WRÓĆ DO POLSKI... I IDŹ DO LEKARZA!!!

odpowiedz

Ocena: -1 [19]
~Pavuloni [2011-06-13 10:27]

To jest jakaś reklama. Bo ze względu nas morale lekarze na wyspach kończą z reguły na zmywaku. Morale którymi nasiąkli w kraju polegają na wymuszeniu datku za skrócenie kolejki. A tam te kolejkę zamienia się na zmywak.U nas to dobry lekarz który zamiast diagnozy wystawia łapę, Tam jest to nie do przyjęcia. Wystarczy popatrzyć na statystyki 40 % polskich medyków na wyspie traci prawo wykonywania zawodu. Jest to tylko iloczyn wiedzy i ich morale

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~sic [2011-08-09 21:41]

autor artykułu nie był chyba w Polsce, bo inaczej nie pisałby takich bzdur... albo mu sie pomyliła Polska z Irlandia ...

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
Kawagi [2011-08-03 19:43]

Przezyje az do smierci, tak juz jest. Poza tym, najlepiej bylem opatrzony w Afrykanskim szpitalu w Baragwanath. czekalem tylko kilka minut na opatrzenie rany po tym jak nieopatrznie chcialem odmowic oddania mojej teczki grupie Robin Hoodow z okolicznego Getta. Pamietam jak Giertych zalecal by ludzie umierali z naturalnych powodow. Widze, ze Irlandczycy to kraj bardzo religijny rowniez i sobie wzieli slowa Giertycha do serca. Czymze jest bowiem leczenie jak nie mieszanie sie w naturalny proces umierania? Bez sztucznej ingerencji pacjent by umarl w sposob naturalny, a tak musi zyc nienaturalnie. Jednak Irlandzka jak i Polska sluzba zdrowia niestety daza do osiagniecia idealu Naturalnosci.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~gonzi [2011-08-03 11:34]

W Smilesdental w Dublinie plomba to 70 euro, nie wiem jak w innych miastach ale może cennik ujednolicony. I mają też polskich dentystów. Polecam

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~gonzi [2011-08-03 11:25]

Plomba to 70 euro, tak przynajmniej jest w Smilesdental, nie wiem czy cennik ujednolicony ale tak jest w Dublinie. I można spotkać polskiego dentystę.

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~xxx [2011-07-25 13:07]

Ultrareligijne kraje tak mają - świątynie i modły zamiast służby zdrowia - jak Pan wzywa, wiernemu wypada kopnąć w kalendarz, a nie się leczyć. Podobnie ze schorzeniami - jak Bóg da, to przeżyje.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [4]
~pacjent [2011-07-24 21:13]

Klioes! Łapówa to łapówa! Ty też wiesz o co chodzi. Wynagrodzenie za pracę jest przelewane na konto, a nie do kieszeni! Nie znam w Polsce lekarzy, którzy nie biorą, z wyjątkiem tych, którym nie dawałem.

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~stomatolog-emeryt [2011-07-24 21:08]

Cudnie napisane!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nawet jesli to reklama na zamówienie polskich przychodni w Irlandii. "Tysiąc pincet" złotych bije wszystkie okreslenia. Brawo!

odpowiedz

Ocena: +2 [6]
~dr [2011-06-13 15:18]

Z mojego szpitala do Irlandii wybiera się 2 specjalistów, ja jadę do Niemiec :)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~i [2011-07-05 14:44]

troche to dziwne,ze w Irlandii antybiotyki, a za plotem zaraz, czyli w Krolestwie Zjednoczonym,antybiotyk dostaniesz jak jest bezposrednie zagrozenie zycia. zgadzam sie z Kasia PARACETAMOL RULES :)) ale z dwojga zlego wole juz to.szpitale i tutaj doja popalic i najlepiej zadzwonic po karetke bo wtedy masz full servis,albo skonsultowac sie telefonicznie z lekarzem,co czasem potrafi zaoszczedzic kilka godzin,ktore spedziloby sie w poczekalni szpitala.na szczescie porownujac doswiadczenia znajomych z wlasnymi,ciesze sie ze korzystalam do tej pory z publicznej sluzby, a nie polskich naciagaczy.nie zawsze polskie znaczy dobre,oj nie....

odpowiedz

Ocena: +7 [9]
~Magda [2011-07-03 10:06]

Co za wierutne bzdury! Bardziej podkoloryzować autor nie mógł! Mieszkałam w Irlandii 3 lata i Panie Autorze brechtam! Wiadomo felieton trzeba oddać, a pisać nie ma o czym to trzeba napisać to co nam do głowy przyjdzie he!

odpowiedz

Baza wiedzy

  • Jak znaleźć pracę za granicą?
  • Jakich dokumentów potrzebujesz?
  • Jak uczyć dzieci polskiego? Gdzie jest polski kościół?
Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w naszej bazie wiedzy

Sonda

Czy władze Ogniska Polskiego powinny sprzedać jego siedzibę?


Pogoda

Dublin

Dublin +18+12°C

Więcej w serwisie:
pogoda.wp.pl

Kursy walut

$ USD 3,4589 -0,55

£ GBP 5,4178 -0,58

€ EUR 4,3510 -0,35

Więcej w serwisie:
waluty.wp.pl

Newsletter

Zapisz się na newslettera:

Szukaj w serwisie

Który kraj Cię interesuje?

mapa Wybierz z listy kraj, z którego informacje Cię interesują:

Galerie

wszystkie galerie

Wasze komentarze

WP pisze tylko

WP pisze tylko o takich sensacyjnych bzdurach a nie o konkretnych sprawach. Olać ten portal niech za... do 67 na minimalnych pensjach.

więcejDodał: andre, godz. 23:24

co

co to sie robi pederasta w radzie parafialnej, czy w tej austrii nie ma już zdrowych ludzi ?

więcejDodał: ilona, godz. 15:00

Coś wam opowiem.

Coś wam opowiem. Fakt jest koło 24, słucham sobie TV info na antenie dokument "Co się stało z naszym zjazdem" ( chyba jakoś tak ). Tv mały lcd może 5w głośniki. Lato zeszłego roku, są prace przy ocieplaniu budynku, mam balkon otwarty, ale...

więcejDodał: Gość, godz. 14:22

Archiwum

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3