Nie bez powodu wybrano jako dzień bez pośpiechu, pierwszy dzień tygodnia. Jak podkreśla Contigiani - jeden z twórców dnia bez pośpiechu, to właśnie poniedziałek jest najbardziej stresującym dniem tygodnia, kiedy to w pogoni za terminami próbujemy zrealizować wszystkie zadania i goniące nas nieuchronnie terminy. Stąd też pomysł by stworzyć ten specyficzny i wyjątkowy poniedziałek, zarezerwowany wyłącznie na refleksję, spokój, relaks i tzw powolny pośpiech, podkreśla Contigiani.
We Włoszech tego dnia próbowano przekonywać zabieganych Włochów do zwolnienia i zrezygnowania z codziennej gonitwy. Można było usłyszeć głosy zachęcające do zamiany porannego espresso na uspokajającą herbatkę z rumianku, czy też spuszczenie nogi z gazu i zamienia samochodu na przechadzkę do pracy.
Włosi próbowali się przekonać do lepszej organizacji dnia bez frenetycznego chaosu, nerwów i codziennej gonitwy. A sam twórca dnia bez pośpiechu przekonywał w prasie, że czasem zaczynanie dnia 5 minut wcześniej może sporo zmienić w naszym życiu, dodać nieco harmonii i spokoju.
Podkreślano, że spokojniejszy rytm życia ma wpływ nie tylko na naszą psychikę. ale i na nasz organizm, a między innymi na nasz przewód pokarmowy.
Tego dnia królowały idee powrotu do kultu gotowania i hodowania warzyw w przydomowych ogródkach. Namawiano do rozważnego kupowania nieprzetworzonych i niegotowych artykułów spożywczych, czyli jednym słowem bez pośpiechu, ale zdrowo i w zgodzie z naturą.
Spowolnienie rytmu życia powinno zachęcić Włochów do większej uprzejmości, otwartości wobec drugiego człowieka, spokoju i cierpliwości, gdyż jak podkreślali psycholodzy w wirze zajęć zapomina się o bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem.
Niektórzy próbowali realizować przykazania tego wyjątkowego poniedziałku bez pośpiechu i próbowali wyłączać nerwowo wibrujące telefony komórkowe i nie odbierać pękającej w szwach poczty elektronicznej ,a zamiast stać w korkach urywali się w parkach, czy też zamienili samochód na rower.
Podsumowując i sądząc z liczby inicjatyw, Włosi chyba nie mogli się już doczekać międzynarodowego dnia bez pośpiechu. Jak kraj długi i wąski, we wszystkich miastach przygotowano atrakcje dla tych, którzy dosyć mieli codziennej gonitwy. Zorganizowano wiele spektakli, imprez i zabaw mających na celu podkreślenie walorów takich jak więzi społeczne.
Była okazja do wspólnego popijania herbatek, a także możliwość uczestniczenia w kursach refleksologii, jogi i w zajęciach relaksacyjnych. Stowarzyszanie "Sztuka życia powoli" przekonywało Włochów, by spróbowali zapanować znowu nad własnym czasem i zastanowili się, ile szkód - społecznych i ekonomicznych, nie mówiąc o samopoczuciu - przynosi zwykła bieganina.
Na ulicach Mediolanu i Rzymu, jak przed rokiem, przechodnie przekraczający rozsądną prędkość szczęścia upominani byli przez wolontariuszy, by się opanowali i zwolnili kroku, a ci co nie byli w stanie przestrzegać dozwolonej prędkości, byli karani symbolicznymi grzywnami.
W Bari zorganizowano miejsca przeznaczone do medytacji i refleksji, a w miejscowości Bitonto odbyły się tzw. "spacery wszystkimi zmysłami" i odkrywanie lokalnych smakołyków przygotowywanych później na...”wolnym ogniu”.
W Treviso na północy kraju, odbył się konkurs na najlepszy pomysł, na to jak żyć bez pośpiechu, a w
Cuneo w Piemoncie, odbyły się na ten temat całodniowe dyskusje w lokalach po dawnych pralniach.
Z Rzymu dla polonia.wp.pl
Monika Zakrzewska
TAGI:
włochy
praca
społeczeństwo