Za słabi na Wielką Brytanię

  Wielka Brytania


Nasze dzieci, dodano: 2009-03-30 (14:16)

DrukujAAA

- Wracam do Polski bo jestem za słaby. Nie potrafię tu żyć - tak myśli coraz więcej Polaków przebywających na Wyspach. Zanim ten argument ujrzał światło dzienne słyszeliśmy głównie o tym, że wracają Ci którym się nie powiodło lub zgromadzili już sporo środków na koncie by wybudować w Polsce dom lub kupić mieszkanie. Ostatnio także pojawiają się sygnały, że wracamy bo w kraju jest lepiej.

Ania ma 25 lat. Przyjechała do Wielkiej Brytanii rok temu. Pracuje fizycznie, praca w Londynie to jej jedyna szansa na zarobienie na długi w Polsce. Nie jest tu szczęśliwa. Najbardziej dokucza jej samotność. W Polsce ma siostrę i najbliższych przyjaciół. Tutaj znalazła nowego chłopaka. Ania przyznaje że nie jest to jej wielka miłość. - Tak naprawdę jestem z nim bo boję się być sama. Tutaj samotność jest okropna. Ja nie umiem być sama - zwierza się dziewczyna. - Ciągle praca i praca. Weekendy praca, wieczory praca. Wracasz do domu i nie masz się do kogo odezwać. Momentami chcę się poddać - opowiada. Ania myśli o powrocie do Polski, boi się jednak że nie będzie to możliwe bo w Polsce nie znajdzie tak dobrze płatnej pracy. Ma zaledwie średnie wykształcenie bez matury.

Jestem sam

Samotność najbardziej dokucza tym, którzy przywykli do towarzystwa. Często są to osoby które z trudem odnajdują się w nowej rzeczywistości. Tacy ludzie nierzadko potrzebują prowadzenia przez innego człowieka, który doda im motywacji, zaproponuje jakieś rozwiązanie, pomoże znaleźć pracę. Nie generalizując jednak, samotność dokucza także tym, którzy w Polsce pozostawili bliskich i nie radzą sobie z tęsknotą.

- Wróciłem do żony - opowiada Marcin. - Namawiałem ją na przyjazd tutaj, ale ona się nie zgodziła. Nie lubi Londynu. Nie chciała słyszeć o przeprowadzce. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko więc po trzech miesiącach nie wytrzymała i zorganizowała mi powrót do domu. Znalazła mi także pracę w Polsce - opowiada.

Zbyt szybko, zbyt dużo

Szybkie tempo życia, praca bez przerwy to czasem powody dla których Polacy czują się zbyt słabi by udźwignąć problemy dnia codziennego. W Polsce życie toczy się wolniej, decyzje i plany na przyszłość dotyczą zwykle przyszłości odległej o rok lub nawet kilka lat. W UK przyszłość znaczy jutro, za tydzień. Nie każdy jest na to gotowy, nie każdy potrafi dostosować się do tak wymagającego trybu życia. Zwłaszcza że stawka jest wysoka: reagujesz szybko albo znikasz z rynku. Takie "zniknięcie" wiąże się zazwyczaj z utratą stabilizacji finansowej, dobrej pracy lub możliwości na lepszą. Porażki przyczyniają się do decyzji o powrotach do kraju. Lecz nie tylko o porażkach mówimy i nie należałoby także oceniać decyzji Polaków przez pryzmat magicznego słowa "porażka".

Czynnikiem decyzyjnym jest często narastająca potrzeba wytchnienia, która dochodzi do głosu w momencie wyczerpania czy kryzysu emocjonalnego. Urwać się choć na chwilę, uciec od stosu problemów, hałasu, presji otoczenia. Czasem potrzeba ta jest tak silna że dla sporej ilości Polaków jedyną szansą na rozładowanie jej jest powrót do Polski.

Napędzająca nadzieja
1 2 z 2 następna


TAGI:  polska  polacy  wielka brytania  powroty  samotność  emigracja  londyn  powrót  wyspy  imigranci  anglia  depresja 

oceń
0
0
Podziel się
zobacz ranking


Opinie

Ocena: 0 [0]
~iza123 [2011-09-10 21:25]

Wielka Brytania
mieszkam chwilowo w polsce i widzę jak moi znajomi gonią za pieniędzmi mało kiedy się spotykamy bo każdy pracuje przeważnie od świtu do nocy bo z jednej polskiej wypłaty żyć się nie da,ludzie gonią za pieniędzmi nie urlopują bo niby za co jak zarobisz w polsce 1200zł masakra,emigracja to ostatni ratunek dla większości i jeśli nastawimy się pozytywnie na pracę na ludzi coś wiemy o nowym kraju mamy dużo pozytywnej energi to damy sobie rade gdziekolwiek na emigracji.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~iza123 [2011-09-10 21:14]

nowe życie nowy start;]
myślę żę do wszystkiego idzie się przyzwyczaić pozatym Wielka Brytania to piękny kraj mój mąż pracuje tam już 6 miesięcy za 2 miesiące przylatuję do niego z cóeczką na stałe,cieszę się bardzo to dla mnie niezwykłe przeżycie i nowe życie ;]pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Emka [2009-03-30 15:46]

Zaraz pojawią się opinie analfabetów
którzy nie potrafią czytac i zaczną wychwalac UK, bo myślą, że jak oni sobie radzą, to wszyscy muszą. Niestety, samotnosc jest straszna, zwłaszcza w obcym kraju.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~gosc1 [2010-01-03 12:38]

szczerze mowiac troche irytuje mnie artykuly tego rodzaju. koniec koncow kazdy ma prawo wyboru i jezeli jest nieszczesliwy to zmienia to. ja wlasnie za granica odnalazlam spokoj, przed wyjazdem gonilam swoj wlasny ogon, praca od 7 do 7, a dziecko zaczelo zwracac sie do opiekunki mamo. wiedzialam ze musialam cos zmienic. nie twierdze ze za granica jest latwo, ze wszystko przychodzi bez wysilku bo tak nie jest. konsekwncja i determinacja pomaga przezwyciezac wszystkie przeszkody. teraz postanowilam nie wracac do polski wlasnie ze wzgledu na dziecko, nie chce zeby uczeszczalo do polskiej szkoly, i za nim oburzycie o czym ja mowie, bo przeciez uk to kraj analfabetow, zapewniam was ze wiem o czym mowie bo w obu krajach pracowalam i pracuje jako nauczyciel wiec mam porownanie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~G.P [2009-03-31 08:17]

Brak
znajomości języka i kultury angielskiej stawiałbym na pierwszym miejscu jako powód złego samopoczucia na obczyźnie. Chodzi mi o taką znajomość języka, która umożliwia nie tylko porozumiewanie się ale także rozumienie niuansów pozwalające na dowcipkowanie w obcym języku. Dowodem takiej znajomości języka są np. marzenia senne w danym języku. Wtedy człowiek nie czuje się obco w danym kraju, ma tam przyjaciół no i jest u siebie.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~b [2009-03-31 08:54]

Nie jest tak najgorzej - gdyby nie "nasza klasa"
emigranci nie mieliby się czym chwalić. Chociaż tam się podbudują.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~orka [2009-04-17 09:53]

nie do końca
Ale jest to tylko prawda o konkretnej części emigrantów, a nie każdy żyje i pracuje w duzym mieście, gdzie życie szybciej płynie. I nie kazdy jest tutaj sam. Pozdrawiam.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Marta [2009-03-30 16:36]

w duzych miastach w Polsce tez trudno o przyjaciol
...i zycie pedzi do przodu, na nic nie ma czasu. W weekend po tygodniu pracy czlowike nie ma nic sily - w czym oni sa wyjatkowi? Bo takie z nich cienkie Bolki ze ani w Polsce ani tam sobie nie umieja poradzic? Trzeba bylo siedziec w Polsce na czterech literach. Myslicie, ze ktos wam w Polsce wspolczuje? Ludzie w Polsce przez wielu z was cierpia, bo zapominacie o polskich przyjaciolach, bliskich, narzeczonych, bo wam woda sodowa do glowy uderza. Tutaj zyliscie na zasilku albo za 1200 PLN, tam bogacze jestescie za 900 GBP, ale nie w oczach ludzi z duzych miast - dla nas jestescie nieudacznikami. Uciekacie przed odpowiedzialnoscia, problemami, normanym zyciem i stabilizacja - tam tego nie ma i to sie wam po prostu podoba. Wieczne niebieskie ptaki - 30latki marzacy o gierkach komputerowych i gadzetach komorkowych, a nie o mieszkaniu, rodzinie, normalnej pracy (nawet sie nie ma full time), samochodzie, dzieciach. Ludzie w Polsce maja inne prorytety - nawet w duzych miastach pieniadze nie sa najwazniejsze. Dla niebieskich wyspiarskich ptakow tylko funty sie licza.

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kljhh [2009-03-31 10:45]

prawda
zobaczciie na nk na kantor pawel taki kark chwali sie audii ,zenujace ale to tylko lysy kark i bez mózg

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~darek_USA [2009-03-31 10:17]

Nie taki diable straszny...
jak mu ROGI maluja :) Ten artykul po prostu mowi o przypadkach ludzi ktorym sie nie powiodlo lub nie potrafili sie ZASYMILOWAC do pewnego chociaz stopnia..Zgadzam sie z opiniami powyzszaych emigrantow..kazdy roznie sobie radzi ale o tez ma inne potrzeby bo i niema jednakowych LUDZI inaczej swiat bylby niesamowicie nudny przeciez. Wszedzie na zachdozie wymagana jset samodzielnosc tutaj kazdy pracuje NA SWOJE i rodzina nie zawsze MUSI byc w poblizu i glaskac i popierac..tak jak w POSLCE. A jak czegos brakuje idzie sie do boura socjalnego i jak slusznie zauwazyla pani ze SZWECJI dostaje sie socjale za ktore mozna nierzadko godnie zyc baaa jak sie ma zalozy rodzine na emigracji to na dziecko dostaje sie porzeadne scjale i nie trzeba wcale GANIAC tylko mozna spokojnie i godnie zyc. Problem tylko myzle w tym zeby nie myslec ze chce sie stworzyc w danym miejscu POLSKE. Jelsi kots szuka POLSKI to ...przeciez nikt nie broni NAM wsiasc w samolot i...sprawdzic jak to WSPANIALE sie zyje w POLSCE. Owszem jest tak ze ludzie sie spotykaja i czesto goszcza ale...w kazdym kraju ktory odwiedzilem takze mozna sobie bylo taka grupe zorganizowac. Tylko ze...zazwyczaj spotykalem ludzi ambitnych ktorzy nie chieli jakos siedziec i TOPIC smutkow w kieliszku wodki..czy PIWA...zawsze trzeba bylo isc do porzadnej restauracji, klubu wydac pieniadze..czy na lodowisko...ale wlasnie. POLSKA tez sie zmienia i za kilka lat u nas tez bedzie ZACHOD i PED ktory juz jest widoczny coraz bardziej w wielkszych miastach a jak Polska w koncu spaci dlugi GIERKA to moze i beda nizsze PODATKI i w koncu lepsze scojale. Wtedy jak akzdy lepiej zarobi to i styl zycia sie zmieni i nie bedzie trzeba isc do rodziny po POMOC w wychowaniu dziecka etc...POZDRAWIAM WSZYTSKICH EMIGRANOTW :) GLOWA DO GORY!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~??? [2009-03-31 10:05]

Chcesz powiedzieć,
że nie ma tam (dla nikogo) stabilizacji i normalnego życia ? Czy jedyną możliwością stabilizacji jest często w Polsce mieszkanie w kredycie na 35 lat, meble na raty i samochód z prezentów ślubnych. On robi "karierę" za 1500, Ona za 1200 i gdyby nie rodzice to umarliby z głodu lub zjadłyby ich odsetki.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
[2009-03-31 09:22]

Tęsknota UK na życzenie,
Mieszkam w UK 8 miesięcy. Jednym może to wydawać się krótko innym długo. Nie mniej jednak dla mnie jest to czas wystarczający do tego by móc poznać blaski i cienie życia na Wyspach. Wiadomo, początki nie były łatwe. Ja na szczęście miałam akurat przy sobie brata i bratową którzy pomogli mi zorganizować i przetrwać pierwsze tygodnie. Tęsknota, tak naprawdę najsilniejsza jest na początku, potem gubi się w ferworze dnia codziennego.Minęło półtora miesiąca i miałam już swoich znajomych,przyjaciół, swoje sprawy...i mimo że oczywiście zdarzało mi się tęsknić, tęsknota ta była do przeżycia. Moim zdaniem najważniejszą rzeczą jest spróbować choć otworzyć się na nowe otoczenie. Założyć że skoro już wybraliśmy, bo przecież emigracja to zazwyczaj świadomy wybór, to należało by się przystosować, nawiązać próbę asymilacji. Jasne z tym tez nie jest łatwo, nie mniej jednak warto spróbować. Mam wielu znajomych którzy mieszkają w UK znacznie dłużej niż ja...i na moje pytanie, co robią w czasie wolnym , odpowiadają że, siedzą w domu. Przyjmując tryb życia pod tytułem "praca-dom, praca - dom" nie ma szans na jakiekolwiek otwarcie. Ciężka praca i ciągłe siedzenie w domu na pewno nie pomogą w odpędzeniu uczucia tęsknoty. Wraz z moimi przyjaciółmi których znalazłam właśnie w UK, szlifujemy swój język,mamy angielskich znajomych z którymi spędzamy czas,gdy tylko możemy zwiedzamy bliższe i dalsze zakątki okolicy w której przyszło nam żyć. Nie trzeba mieć super twardego charakteru i być jak nie wiadomo silnym psychicznie by móc normalnie egzystować. Wystarczy chęć, próba nawiązana kontaktu z otoczeniem. I tej chęci wszystkim polakom na emigracji życzę:)!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Alex [2009-03-31 10:00]

Dziekuje
Chociaz raz napisaliscie prawde o emigrantach w U.K. Bardzo WAM za to dziekuje.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rekin rudojad [2009-03-31 08:02]

i niech wracają bo ich domem jest Polska
tylko nie zróbcie nigdy więcej wielkiej głupoty i nie głosujcie na Tuska

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Sylwia [2009-03-30 23:34]

WYSPY
Kilka razy byłam i ciągle wracam na Wyspy. Zawsze jadę w inne miejsce, zawsze chcę się nauczyć czegoś nowego. Moje pobyty to porażki, ale i sukcesiki. Co kilka miesięcy wracam do domu, a potem znowu wybieram kurs na nowe miejsce, bo w Polsce za mało płacą, męczy mnie polityka i zniechęcanie ludzi. Ludzie tu sie nie uśmiechają na ulicy, to co że w sklepach pełno... Początki były ciężkie, ale jak znalazło się przyjaciół, to Wyspa stała się przyjaźniejsza.Brytyjczycy potrafią pomagać, interesują się. Miałam szczęście poznać takich ludzi to ogromny dar. Niestety Polacy często są zazdrośni, robią przykre rzeczy. Polacy sobie nawzajem nie ufają, to przykre, ale prawdziwe. pozdrawiam Sylwia

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Szwedka [2009-03-30 17:26]

trzeba dac sobie szanse w dluzszym okresie czasu
za granica najpierw trzeba zaplacic frycowe, ciezka praca, samotnosc, po jakims czasie mozna nawizac nowe znajomosci i pojsc do przodu, ale to wymaga checi nauki jezyka, inicjatywy dopiero po ok. 5 latach mozna sie jako tako ustawic. jak sie popracuje na bialo to tez jest inaczej bo mozna przezyc na bezrobotnym albo socjalu, ale sa i tacy ktorzy nawet po 5 latach strasznie tesknia za Polska i nie wiadomo po co tu siedza

odpowiedz

Polacy wracają z Wysp z poczuciem porażki
Polacy wracają z Wysp z poczuciem porażki (fot. Jupiterimages)

Baza wiedzy

  • Jak znaleźć pracę za granicą?
  • Jakich dokumentów potrzebujesz?
  • Jak uczyć dzieci polskiego? Gdzie jest polski kościół?
Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w naszej bazie wiedzy

Sonda

Czy władze Ogniska Polskiego powinny sprzedać jego siedzibę?


Pogoda

Londyn

Londyn +23+13°C

Więcej w serwisie:
pogoda.wp.pl

Kursy walut

$ USD 3,4589 -0,55

£ GBP 5,4178 -0,58

€ EUR 4,3510 -0,35

Więcej w serwisie:
waluty.wp.pl

Newsletter

Zapisz się na newslettera:

Szukaj w serwisie

Który kraj Cię interesuje?

mapa Wybierz z listy kraj, z którego informacje Cię interesują:

Galerie

wszystkie galerie

Wasze komentarze

WP pisze tylko

WP pisze tylko o takich sensacyjnych bzdurach a nie o konkretnych sprawach. Olać ten portal niech za... do 67 na minimalnych pensjach.

więcejDodał: andre, godz. 23:24

co

co to sie robi pederasta w radzie parafialnej, czy w tej austrii nie ma już zdrowych ludzi ?

więcejDodał: ilona, godz. 15:00

Coś wam opowiem.

Coś wam opowiem. Fakt jest koło 24, słucham sobie TV info na antenie dokument "Co się stało z naszym zjazdem" ( chyba jakoś tak ). Tv mały lcd może 5w głośniki. Lato zeszłego roku, są prace przy ocieplaniu budynku, mam balkon otwarty, ale...

więcejDodał: Gość, godz. 14:22

Partnerzy medialni

Archiwum

Poprzedni miesiąc Następny miesiąc Maj 2012
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3